Nadchodzi koniec roku, czas podsumowań i obietnic, mydlenia sobie oczu ;-) Domyślam się, że dla wielu z Was postanowienia noworoczne będą jakoś związane z nauką języka włoskiego. Chciałam Wam krótko podpowiedzieć co zrobić, jak za bardzo się nie chce i jak realizować swoje ambitne językowe cele.

1. Stawiaj sobie małe, konkretne cele

Celem na 2016 nie może być „nauczę się włoskiego”. To zbyt ogólne i zbyt trudne. No i co to znaczy „nauczyć się”? Chcemy dogadać się z panią w sklepie, czy wymiatać na wykładach na włoskiej uczelni? Wszystko po kolei. Drobniejsze cele, które mają szansę być zrealizowane to „przeczytam książkę po włosku”, „zdam egzamin na b1”, „na wakacjach będę w stanie zarezerwować hotel i zamówić jedzenie w restauracji”, itd. Niektórych celi, takich jak „przeczytam książkę”, nie trzeba rozmieniać na drobne. Po prostu trzeba ją przeczytać i już cel osiągnięty. Takie cele jak „zdam egzamin” już można rozdzielić na podpunkty: co muszę zrobić, żeby osiągnąć cel? Rozwiązać wszystkie testy z książki XYZ, powtórzyć takie i takie zagadnienie gramatyczne, słuchać nagrań. Bądź jak najbardziej konkretny/a!

2. Ustalaj dni, dziel rozdziały i strony

Idealnie byłoby uczyć się codziennie, chociaż 20 minut. Ale wiem jak to jest, raz się przysiądzie na dłużej, bo jest tak dużo do zrobienia, kolejnego dnia się nie chce a potem nie ma nawet pięciu minut czasu. Zaplanuj sobie naukę. Zobaczc w kalendarzu w jakie dni możesz się pouczyć i ustal w miarę możliwości, co to będzie. Czy odrobienie zadania na zajęcia, wkucie słówek z włoskielove na pamięć, czy coś lekkiego- np. film po włosku na youtube, albo przeczytanie artykułu z włoskiej gazety? Czasami takie aktywności przychodzą nam spontanicznie. A czasem nie. Szczególnie nie wtedy, kiedy mamy masę rzeczy do zrobienia- wtedy nie wiemy w co włożyć ręce i ostatecznie… załamujemy je i nie robimy nic.

Jeżeli jest książka przez którą musisz koniecznie przebrnąć- wypisz w kalendarzu dni i ilość stron jaką chcesz przeczytać. Podobnie z rozdziałami z książki np. z gramatyki. Dla opornych- im mniejsza ilość ale na więcej dni- tym lepiej.

Jeżeli uczysz się kilku języków naraz, to też najlepiej przydzielić sobie na nie dni. Jeżeli ich poziomy sporo się od siebie różnią, to wtedy można kombinować- ćwiczenia z gramatyki z języka, który znamy słabiej, ale interaktywne ćwiczenia audio z tego, który znamy lepiej. Ale nie oglądaj dwóch filmów w różnych językach pod rząd ani nie odrabiaj zadań domowych z dwóch języków naraz. Możesz też poświęcić konkretne dni w całości na jeden konkretny język– cały wtorek z włoskim, cały czwartek z angielskim a niedziela z niemieckim.

Do planowania nauki możesz korzystać z własnoręcznie narysowanego plannera tygodniowego, ściągnąć jakiś z sieci albo wykorzystać planner tygodniowy jaki przygotowałam dla czytelników Newslettera. Link do pobrania pojawi się jeszcze raz w mailu 6 stycznia! Zapisz się na Newsletter tutaj.

3. Jedź na weekend do Włoch

To da motywacyjnego kopa z chwilą kupienia biletu. Będziesz chciał(a) naraz nauczyć się wszystkiego! Ale chodzi też o to, żeby otworzyć się na mówienie– zobaczyć czego jeszcze brakuje, czego nie umiemy, gdzie widzimy super poprawę od ostatniej konwersacji z nativem… No i nic nie motywuje tak, jak nowa znajomość! I nie bądź monotonny(a), nie musi być od razu miłosna :-)

4. W grupie raźniej

Mega trudne kolokwium, niezrozumiała gramatyka? Fajnie uczyć się z kimś, np. z tego samego kursu. Zawsze jest tak, że jedno wie coś, czego drugie nie wie i na odwrót. Przy okazji można się pośmiać a po owocnej nauce wyjść wspólnie na piwo. Umawiając się z kimś na naukę jesteśmy podwójnie zmotywowani, bo nie chcemy też zawieść tej drugiej osoby.

W internecie też można znaleźć grupę wsparcia. Może to być jakieś forum, choć te chyba powoli odchodzą do lamusa (?), a ja sama od nowego roku ruszam z grupą na facebooku dla uczących się włoskiego! Będzie można się wzajemnie motywować, prosić o pomoc, sprawdzić swoją wiedzę pomagając innym, wymieniać doświadczeniami i materiałami. Zapraszam do zapisów! :-)

5. Pamiętaj, po co to robisz

Nie każdy potrzebuje sprecyzowanego celu, żeby nauczyć się języka. Ja nie miałam, po prostu chciałam, więc się uczyłam. Potem doszły matury i inne egzaminy, które podkręcały mi tempo i dywersyfikowały trochę naturę ćwiczeń. Ale to było dawno temu, kiedy miałam więcej czasu. Teraz w natłoku codziennych zadań nie mam motywacji, by zabrać się za nowy język. Ambicja i ciekawość, przez to, że mało konkretne, mogą nie wystarczyć za motywację. Zmęczenie i frustracja mogą łatwo sprawić, że machniemy ręką i powiemy „a w sumie to mi to niepotrzebne”.

Sformułuj więc swoją motywację, pamiętaj o niej często albo nawet dokonaj w jakiś sposób jej wizualizacji (w głowie przed snem albo w formie kolażu na ścianie, a może na tablicy pinterest?). Po co Ci ten egzamin, po co Ci znać te słówka? Może chcesz wyjechać do Włoch na Erasmusa albo do pracy, a tam bez języka ani rusz? Chcesz obejrzeć wszystkie filmy Felliniego w oryginale? Chcesz zaimponować włoskim teściom, że taki(a) jesteś fajny(a) i wygadany(a)? ;-) A może chcesz dostać lepszą pracę, lub podwyżkę za znajomość dodatkowego języka? Super, po prostu pamiętaj o tym, kiedy dopada Cię leń :-)

A Wy jak się motywujecie do nauki? A może zawsze Wam się chce i wychodzi to spontanicznie? Napiszcie!

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj