W 2020 udało nam się pojechać w Dolomity i przejść ferratą via delle Bocchette, która jest uznawana za jedną z najpiękniejszych ferrat w Dolomitach. Wielu nie widziałam, więc trudno mi oceniać, natomiast bez wątpienia ją polecam, tak samo jak całokształt naszego czterodniowego trekkingu, w szczególności wschody i zachody słońca w schroniskach.

Wpis zawiera linki afiliacyjne

Nasza trasa

1 dzień: (kolejką z Madonna di Campiglio) Przełęcz Grosté – Sentiero Benini – rifugio Tuckett (ok. 4h)

2 dzień: rifugio Tuckett – Via delle Bocchette Alte – Rifugio Alimonta (ok 6h)

3 dzień: Rifugio Alimonta – Via delle Bocchette Centrali – Rifugio Tosa Pedrotti (ok. 3h5)

4 dzień: Rifugio Tosa Pedrotti – rifugio Brentei – Rifugio Tuckett – Przełęcz Grosté (kolejką do Madonna di Campiglio) (chyba ok 5h)

Jak dojechać

My jechaliśmy samochodem do Madonna di Campiglio;

Jeśli chcesz polecieć samolotem i potem poruszać się komunikacją, to musisz dostać się do Brescia i stamtąd autobusem do Madonna di Campiglio (możliwe, że będzie to jeden autobus za dnia… sprawdź tutaj);

Nocleg | włoskie schroniska górskie

Po przyjeździe z Polski spaliśmy na kempingu Camping Faé, ale miejscowość Madonna di Campiglio i okolice są pełne miejsc do spania, w Madonna di Campiglio jest dość drogo, w pobliskich miejscowościach będzie trochę taniej.

Po drodze spaliśmy w Rifugio Tuckett, Rifugio Alimonta i Rifugio Tosa Pedrotti. Miejsca rezerwowaliśmy na jakiś miesiąc/trzy tygodnie wcześniej, nie było dużo ludzi, ale był to koniec sezonu i było to pierwsze lato w pandemii, przez co ilość miejsc była też ograniczona. Rezerwacja nie jest konieczna, o ile przyjdziemy i akurat będzie miejsce. W każdym z tych schronisk spaliśmy w kilkuosobowych pokojach i zawsze braliśmy tzw. mezza pensione, czyli spanie + kolacja + śniadanie (z wykluczeniem napoi). Moim zdaniem jedzenie w schroniskach jest na tyle drogie, że po prostu nie opłaca się brać samego spania i liczyć na to, że zapłacimy mniej za jedzenie. O ile nie mamy swojego jedzenia w plecaku :)

Mezza pensione kosztuje około 50-60 euro od osoby. Prysznic jest dodatkowo płatny, czasem jest to 2 euro za 5 minut, innym razem 5 euro za 5 minut.

W schronisku trzeba mieć ze sobą obowiązkowo śpiwór albo sacco lenzuolo.

Jeśli chodzi o sprzęt do ferraty, to potrzebujesz kasku, uprzęży, oraz lonży i rękawiczek do wspinaczki (najlepiej tych bez palców). Ja mam ze sobą jeszcze kijki trekkingowe, no i oczywiście plecak z ubraniem na zmianę, kurtką przeciwdeszczową, puchówką na chłodne wieczory, wodą i snackami. Ach, no i warto mieć ze sobą czołówkę!

Trasa i via ferrata

Trasę, którą pokonaliśmy, na pewno da się pokonać klasycznymi szlakami, nie przez via ferrata. Do Passo Grosté dostaliśmy się kolejką z Madonna di Campiglio (20 euro w obie strony) dzięki czemu zaoszczędziliśmy czas, który wykorzystaliśmy na pobyt już na wysokości. Jednego dnia można z Passo Grosté przejść się do Rifugio Tuckett na świetne jedzenie i wrócić do kolejki i zjechać. Uwaga, bo ostatnia kolejka odjeżdża o 17:00.

Pierwszego dnia przeszliśmy Sentiero Benini, nie jest to via ferrata a „sentiero attrezzato” , posiada zabezpieczenie jak przy ferratach, jak dla mnie przepinanie się było tam miejscami potrzebne, ale spotkaliśmy także ludzi bez asekuracji. Jest spora ekspozycja, widoki są piękne, choć my szliśmy dość późno (około południa) i było już dużo chmur.

Vie ferrate Bocchette alte i Bocchette centrali to vie ferraty, które dla mnie były najtrudniejszymi, jakie do tej pory robiłam. O moich pierwszych ferratach przeczytasz tutaj. Mówię, że najtrudniejsze, ponieważ było bardzo dużo drabinek, nieraz bardzo wysokich, oraz spora ekspozycja. Ostatni fragment przed samy schroniskiem Tosa Pedrotti bardzo mnie zaskoczył i nie był on opisany w przewodniku. Polegał na trawersie po ścianie, po żelaznych stopniach. Możliwe, że da się go ominąć, schodząc niżej. To ten moment po lewej stronie:

W układaniu trasy chętnie korzystaliśmy z tego przewodnika Dariusza Tkaczyka, oraz z tej mapy:

Chcesz więcej? Przeczytaj mój wpis o Dolomitach z 2019 roku, znajdziesz tam Tre Cime i moje pierwsze, łatwiejsze ferraty.

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj