* artykuł nie zachęca do palenia ani go nie promuje, ma charakter wyłącznie informacyjny

Polacy przyzwyczajeni, że papierosy można kupić wszędzie i o każdej porze, odczują siłę nałogu w poniedziałek rano, codziennie w przerwie na obiad i w niedzielę, kiedy sklepy tabacchini są zamknięte. To tam, i tylko tam można kupić papierosy, nie pytajcie o nie w kiosku, nie wyglądajcie ich przy kasie w supermarkecie i nie domagajcie się w barach. I tabacchini można rozpoznać już z daleka dzięki charakterystycznemu szyldowi z literą T, który wystaje znad drzwi. Niektóre knajpy mają tabacchino w środku, w takim wypadku wydadzą je nam za barem. Il tabaccaio natomiast to osoba, która sprzedaje i tabacchi, udając się do sklepu można powiedzieć więc vado dal tabaccaio zamiast vado al tabacchino.

Alternatywą są dystrybutory, le macchinette, w których można kupić papierosy o każdej porze dnia i nocy ale zazwyczaj jest do tego potrzebna la tessera. La tessera sanitaria albo il codice fiscale, czyli albo ichniejsza kartę zdrowia (nasza NWZetowska nie zadziała) albo karta z codice ficale czyli taka hybryda naszego PESELu z NIPem, którą możecie bez problemu wyrobić w Agenzia delle entrate jeśli macie zamiar we Włoszech trochę pobyć (studiować, pracować), przydaje się choćby do kupienia włoskiego numeru telefonu. Jeśli takiej karty nie macie można zawsze zaczepić przechodnia, a najlepiej kogoś, kto jest w trakcie korzystania z dystrybutora, i zapytać, czy pożyczy swoją ;-) Jeżeli dystrybutor nie wydaje jakiejś określonej sumy (często jest to ponad 5 euro), powinniśmy dostać paragon z kwotą jaką tabaccaio powinien nam zwrócić i pod jakim adresem. W dystrybutorze często można też kupić zapalniczkę accendino.

Papierosy we Włoszech nie są tanie, ostatnio znów podrożały i paczka marlboro kosztuje 5 euro. Warto nadmienić, że wiele marek proponuje paczki po 10 papierosów (pacchetto da dieci), o połowę tańsze, które są doskonałym lekiem na desperację i pusty portfel. Ale największą popularnością, podobnie jak we Francji, cieszy się tytoń. Il tabacco, 25 gram kosztuje około 4,70 (zależy od marki), bletki czyli le cartine (40 w opakowaniu) około 50 eurocentów, filtry i filtrini do dwóch euro paczka (zależy od ilości, marki, opakowania itd). W dystrybutorach można kupić tytoń, ale uwaga, bo bletki już nie są krótkie (corte) ale już długie (lunghe) jak do jointów, więc w te lepiej zaopatrzyć się w tabacchino. Jeśli ktoś chciałby się posiłkować maszynką do robienia takich papierosów, nazywa się to macchinetta rolla sigarette albo po prostu macchinetta per rollare sigarette. Więc skręcać to rollare lub często też się mówi fare su una sigaretta. We włoskim z tego co wiem nie ma odpowiednika na słowo „kiepować”, jedynie w Veneto mówi się sbronzare. Popielniczka natomiast to il portacenere (cenere to popiół), jeśli idziemy na plażę warto kupić małą plastikową popielniczkę zamykaną, dzięki której unikniemy zaśmiecania. Jeśli chcemy kogoś poprosić o ogień, powinniśmy zapytać hai un accendino? albo avresti da accendere?. E-papierosy czyli le sigarette elettroniche albo e-sigarette Włosi kupują głównie online (w tabacchino ich nie widziałam, a już na pewno nie znajdziemy stoisk w supermarketach jak w Polsce). Wysępić papierosa, lub cokolwiek innego, to scroccare, ktoś, kto dużo „sępi” to uno scroccone. Palacz to il fumatore, palarnia la sala fumatori. Jeśli ktoś dużo pali, Włosi powiedzą, że fuma come un turco, rzucić palenie to smettere di fumare… i to by było na tyle w kwestii tego niedobrego nałogu.

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj