Jak zacząć mówić po włosku? Niektórzy czekają na pierwszą okazję. Inni na moment, aż coś zaskoczy, na „klik”. Niektórym wydaje się, że dopiero po skończeniu drugiego podręcznika, albo ufają, że nauczyciel zacznie z nimi rozmawiać, kiedy uzna, że nadszedł ten moment. A kiedy właściwie jest ten moment?
Ten moment jest teraz. Moim zdaniem od pierwszej lekcji, choć wiem, że nie dla wszystkich nauczycieli i uczniów jest to oczywiste. Dlatego jestem dumna, że moi uczniowie od początku coś mówią. Na początku jest to odtwórcze: „mam 20 lat i nie mam męża”. Ale jak inaczej wyobrażacie sobie pierwsze kroki w mówieniu? Jestem przekonana, że składanie zdań na głos od samego początku jest kluczowe, bo ucząc się w ciszy przez rok, przy pierwszej okazji do konwersacji może wcale nie „zaskoczyć”. Musimy być przyzwyczajeni do naszego głosu i akcentu kiedy mówimy w obcym języku i mieć pozytywne doświadczenia związane z komunikacją zanim z klasy wyjdziemy na włoską ulicę. Wiem, że pytanie Jak zacząć mówić po włosku? jest zawsze aktualne. Dlatego wygrzebałam jeden z moich pierwszych newsletterów, które wysłałam w 2016 roku do pierwszych subskrybentów. Moje rady w tej kwestii się nie zmieniły!Przygotowuję szkolenie online, na którym opowiem jakich słów, dźwięków i gestów używają Włosi w codziennej rozmowie. Rozszyfrujemy je i nauczymy się ich używać, dzięki czemu od razu inaczej zabrzmimy! Zapisz się na listę zainteresowanych aby otrzymać maila ze szczegółami: jak tylko będą znane! :)
Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu
Serio. Mam na myśli to, że i o nauce języka i o mówieniu w obcym języku musisz myśleć jak o czymś osiągalnym i całkiem prostym. Przestań panikować „o Boże, będę musiała wydukać kilka zdań”, albo powtarzać, robiąc zadanie domowe „jakie to trudne, nigdy nie ogarnę” (dość typowe dla dzieci w szkole). Czy do gotowania też podchodzisz jak do jeża powtarzając „ale się boję, to mi chyba nie wyjdzie”? Albo „nie jestem jeszcze gotowa na to, żeby przygotować mięso, na razie umiem tylko jajecznicę”? (no dobra, ja mówię, ale to zwykła wymówka). Jestem pewna, że sama nauczyłam się kilku języków, bo się nie bałam, byłam przekonana, że jeśli dostanę odpowiednie instrukcje, to się czegoś nauczę. Nie znoszę gotować, ale jak już muszę, to nie panikuję, biorę przepis i wykonuję zalecenia. Jak spartaczę, to trudno! (no dobra, u mnie czasem kończy się to płaczem, bo mam poczucie zmarnowanego czasu, ale to wynika właśnie z mojej negatywnej relacji z gotowaniem – nie chcemy tego dla Twojego włoskiego :) ).Mów
Mów do siebie, do wyimaginowanego przyjaciela, do partnera językowego. Wiesz, że będziesz musiała coś powiedzieć do Włocha za kilka dni? Wyobraź sobie tę sytuację i przećwicz. Ćwicz w głowie rożne scenariusze. Brakuje Ci słówka? Biegnij do słownika! Wiesz co raz zrobiłam? Po tym, jak aplikowałam na stanowisko z językiem francuskim, chciałam sobie przypomnieć, czy w ogóle wiem, co powiedzieć na ewentualnej rozmowie kwalifikacyjnej. Kiedy szłam po siostrzenice do przedszkola wyjęłam telefon i mówiłam, udawałam rozmowę… sama do siebie, ale przynajmniej nikt nie pomyślał, że mam świra.Pisz
Jeśli umiesz napisać to prawdopodobnie będziesz umiała powiedzieć. Czatuj, udzielaj się na forach, pisz pamiętnik, listy zadań na dany dzień. Potrafisz tylko sklecić kilka prostych zdań? Świetnie, od tego się zaczyna. Czytaj na głos, powtarzaj, staraj się powtórzyć z pamięci.Mów na lekcjach
Jeśli uczęszczasz na lekcje włoskiego i masz swoje pięć minut- wykorzystaj je. Nauczyciel nie pyta Cię o Twoje prywatne sprawy, bo jest ciekawski. Masz powiedzieć cokolwiek! Mów co Ci ślina na język przyniesie, a nawet kłam, jeśli temat w ogóle Cię nie dotyczy. Albo przygotuj sobie kilka pełnych zdań w stylu „to mnie nie interesuje, ale…”, „nie mam za wiele do powiedzenia w tym temacie, bo…”. Staraj się mówić pełnymi zdaniami, nauczyciel jest po to, żeby Cię ewentualnie poprawić. Pełne zdania w wielu sytuacjach praktycznych wcale nie będą Ci potrzebne. Ale w ten sposób wyrabiasz sobie umiejętność mówienia.Chcesz zrobić dobre wrażenie? Mów mało, ale dobrze
Poćwicz wymowę i akcent najczęściej używanych zdań (choćby „mam na imię X, miło cię poznać”). W ten sposób zrobisz dobre wrażenie i poczujesz się pewniej. Ja na przykład wmówiłam sobie, że radzę sobie po rosyjsku (a byłam tylko na kilku lekcjach, z których nic nie wyniosłam): kilka lat temu w Gruzji, zazwyczaj to ja rozmawiałam z taksówkarzami, był to miks polskiego, ale jako jedyna w grupie znajomych się odważyłam, i zazwyczaj szło całkiem nieźle. Ostatnio w Armenii to mój chłopak był moim tłumaczem, ale podłapałam przez kilka dni kilka podstawowych słówek, i wiesz co? Dwa proste, w miarę poprawne zdania wystarczyły, żeby pani w piekarni pochwaliła mój „świetny rosyjski”! Nie jest to koniec drogi, ale na pewno jest to coś co daje kopa do dalszej nauki.Mów to, co potrafisz powiedzieć
Nikt od Ciebie nie wymaga, że będziesz mówić super płynnie i super poprawnie. Ale sama powinnaś od siebie wymagać, żeby wykorzystać to, czego już się nauczyłaś. Poza tym nie rezygnuj z mówienia, bo „znam jeszcze tak mało słów”. Odkrywaj jak wiele możesz powiedzieć z tak małym zasobem słów! Czy mówiąc „tak wiele” przypadkiem nie przesadzam? Słuchaj, jeszcze nie dawno nie potrafiłaś powiedzieć po włosku nic. Pewnie wielu z Twoich znajomych nie potrafi po włosku powiedzieć nic. Ty potrafisz już tak wiele, nawet jeśli to jest dla Ciebie dopiero opowiedzenie co robiłaś w weekend.Jakie rady dodalibyście od siebie? Od którego momentu zaczęliście mówić, albo kiedy wydaje się Wam, że zaczniecie? Podzielcie się tym w komentarzach! :)
Jeśli potrzebujesz jednorazowo przećwiczyć mówienie po włosku, zgłoś się do mnie na konsultacje!


