Sycylia to dla Włochów z kontynentu „zagranica”, czasem nazywana dla żartu Afryką, nie tylko ze względu na sąsiedztwo z czarnym lądem, ale też z powodu niezrozumiałego języka, gorącego klimatu i może obecności afrykańskich fikusów, których gałęzie zamieniają się w kolejne korzenie wrastające w chodniki. Rządzą tu inne zasady, a przede wszystkim brak zasad, co odzwierciedla się głównie w ruchu drogowym. Dlatego kilka rad dla tych, którzy chcą odwiedzić Sycylię, a szczególnie jej stolicę Palermo.

 

1. Traffico, czyli jak zachować się na drodze

Podobno jeśli ktoś potrafi prowadzić samochód na Sycylii, to będzie w stanie prowadzić wszędzie. Najważniejsze, to być uważnym, patrzeć w oczy innym kierowcom w próbie porozumienia, nie sugerować się kierunkowskazami bo niewielu ich używa, i nie liczyć na czyjekolwiek dobre wychowanie. Kierowcy wpychają się wszędzie, motocykle korzystają z chodników, żeby wyjść z korka, a ronda to test na odwagę, najlepiej po prostu robić to, co robią inni, jechać za tłumem i nie dziwić się, że na środku jest znak stopu a przy wyjściu z ronda- światła. Piesi przechodząc przez ulicę również powinni nawiązywać kontakt wzrokowy z kierowcami, w razie wątpliwości czy nas przepuszczą, nie wstydźmy się używać gestów.

2. Quartieri malfamati, czyli gdzie nie chodzić

Niefajna dzielnica w Palermo to ZEN na północy miasta, gdzie sami mieszkańcy Palermo boją się postawić stopę, a jeśli już postawią, to znaczy, że mają tam znajomych, którzy sprzedają im dobry towar. Turysta w okolice ZEN nie ma po co się oddalać, ale za to w pobliżu katakumb, które są nie lada atrakcją (korytarze pełne kościotrupów, których praktycznie można dotknąć) znajduje się równie mało polecana dzielnica, między ulicą Zisa i dei Cippressi. Co prawda zobaczycie tam kobiety, które z balkonów spuszczają wiaderka, żeby mąż podał im zakupy <3 , ale na mnie fakt, że byłam tam około godziny 15ej a już dwie godziny później doszło tam do zabójstwa, robi wrażenie. Szczególnie niebezpiecznie, wszędzie, jest oczywiście nocą. Dziewczyny z Palermo mówią, że zazwyczaj kobiety nie mają problemów, tylko mężczyźni mogą zostać nastraszeni nożem i okradzeni. Warto uważać na grupy młodych chłopców, dzieciaków, którzy w ich dziewięcioletnim życiu prawdopodobnie widzieli więcej niż nasi dziadkowie i potrafią być bardzo złośliwi.

3. Parcheggio, czyli komu trzeba zapłacić

W miastach parking to duży problem, można dojechać na miejsce i przez pół godziny krążyć, zanim się wypatrzy jakieś miejsce. Cierpliwości. Jeśli natomiast widzicie, że ktoś zostawił samochód w niedozwolonym miejscu, nie róbcie tego samego. Bardzo powszechne jest też zostawianie samochodu in doppia/seconda fila, czyli obok zaparkowanych przy krawężniku samochodów, praktycznie na środku ulicy. Podobno niektórzy zostawiają swoje klucze do auta nielegalnym parkingowym, którzy przestawiają samochód w odpowiednie miejsce, jak tylko się jakieś zwolni (niepolecane). Co do nielegalnych parkingowych, o których już napomknęłam poprzednio, biorą oni jedno euro (dane z 2014), czasem pomogą znaleźć miejsce, czasem pomogą przy parkowaniu, ale na pewno samochodu nie upilnują. Zapłacić raczej trzeba, jeśli chce się odnaleźć pojazd w nienaruszonym (mniej więcej) stanie. Niepojęte jest to, że rzadko jakikolwiek policjant się do takiego przyczepi, niepojęte jest, że tacy parkingowi mają czelność strajkować (marzec 2013), bo policja wystawia im czasem mandaty, a oni przecież godnie pracują.

4. Lingua, czyli co oni mówią

Dialekt sycylijski, przez niektórych uważany za osobny język, jest niezrozumiały dla Włochów z innych regionów. Na szczęście mówią nim przede wszystkim starsi ludzie, młodsi (i trochę wykształceni) z reguły mówią po włosku, ale dorzucają słowa, które są nie tylko niezrozumiałe w innych regionach, ale też w innych sycylijskich miastach (!). Niektóre słowa są uniwersalne, a niektóre charakterystyczne dla Palermo. Przytoczę te najczęściej używane, ale nie rozróżniam ich tutaj, bo sami Palermitańczycy nie są pewni, w jakim języku mówią (italiano, siciliano czy palermitano), i co inni rozumieją, a co nie. amunì! to zawołanie, odpowiednik „andiamo!”, czyli „idziemy!” accura! czyli „attenzione!”, „uważaj!” duci teoretycznie znaczy „dolce”, czyli „słodki”, ale ma o wiele większe zastosowanie. Duci może być sympatyczny chłopak, miły prezent, fajna sytuacja. scantare bać się czegoś suca pisałam o tym tutaj minchia znany w całych Włoszech, odpowiednik „cazzo” („chuj”) i jego zamiennik. Czyli na północy powiedzą „non rompermi il cazzo” a na Sycylii „non scassarmi la minchia” („nie zawracaj mi głowy” ale w wydaniu wulgarnym), na północy jakiegoś kretyna nazwą „una testa di cazzo” a na Sycylii „una testa di minchia”, itd. accollativo/a to przymiotnik określający osobę wyluzowaną, dyspozycyjną, można by tak nazwać fajnego nauczyciela czy pozwalającego na szaleństwa rodzica. beddu/a przystojny o facecie, piękna o kobiecie un bordello to nie tylko burdel, ale odpowiednik „un casino” i „un sacco”. Ogólnie znaczy „bardzo”, „dużo”, czyli jeśli nam się coś spodobało: „mi è piaciuto un bordello”, jeśli było dużo ludzi: „è stato un bordello di gente”. Może też oznaczać szaleństwo czy nieporządek, czyli nasz potoczny „burdel”- „la tua stanza è un bordello”. Można używać w innych regionach, zrozumieją. una pacchiona ostrożnie z tym słowem, bo w Palermo oznacza otyłą dziewczynę („cicciona” po włosku) a w Katanii fajną laskę („gnocca”). (Może to dlatego, a nie z powodu piłki nożnej, Palermo i Katania się nie lubią? Jakiś catanese chciał skomplementować dziewczynę znajomego z Palermo?) un/a zito/a czyjść chłopak, czyjaś dziewczyna, ew. mąż, żona. Przy tej okazji warto wspomnieć o różnicy w przeklinaniem na północy i na południu. Przede wszystkim wyróżniamy le bestemmie czyli przekleństwa na temat Boga, Matki Boskiej itd., i le parolacce czyli brzydkie słowa. Tak jak na północy na każdym kroku można usłyszeć bestemmie, tak na południu używa się częściej brzydkich słów a przeklinanie na Boga jest bardzo źle widziane. P.S. Tak, na Sycylii usłyszymy passato remoto nawet w zdaniach w stylu „w tamtym tygodniu koleżanka powiedziała mi…”.

5. Mafia, czyli co prawda, co mit

Niektórzy nadal myślą, że wyprawa do Neapolu czy na Sycylię jest niebezpieczna „bo tam jest mafia”. Mafia jest, jest też na północy kraju, ale jest niebezpieczna tylko dla tych, którzy z nią zadzierają. Strzelaniny na ulicach raczej się nie zdarzają, a jeśli już, to mafia prawdopodobnie ma z nimi mało wspólnego. Może być kłopotliwa dla tych, którzy chcieliby otworzyć własny biznes na południu Włoch, w takim wypadku mafia bardzo prawdopodobnie będzie się domagać il pizzo (słowo do zapamiętania), czyli będzie wymuszać pieniądze za możliwość powadzenia działalności w spokoju. Jak już jesteśmy przy mafii, to gorąco polecam film La mafia uccide solo d’estate, reżyserii Pif’a, znanego przede wszystkim ze swoich reportaży dla MTV („Il Testimone”), który opowiada o najważniejszych wydarzeniach związanych z palermitańską mafią z perspektywy małego chłopca, później młodego dziennikarza. Buona visione!

6. Sei a posto? Czyli czego oni ode mnie chcą

Jeśli ktoś was zapyta, czy jesteście a posto, okej, w porządky, to znaczy, że próbują wam sprzedać marihuanę. Jeśli nie jesteście zainteresowani wystarczy powiedzieć si, grazie, tutto a posto!

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj