Jeszcze jakiś czas temu w świadomości uczących się włoskiego i ich lektorów, istniały tylko dwa certyfikaty CELI i CILS. Później pojawiła się PLIDA a wraz z nią coraz więcej rozważań: który z tych egzaminów jest łatwiejszy? Który ważniejszy? Porównałam dla Was wszystkie trzy.
Od razu rozwieję wątpliwość co do wagi certyfikatów: CELI, CILS i PLIDA są tak samo ważne i uznawane m.in. przez włoskie uniwersytety. Sama zdawałam PLIDĘ na poziomie C1 przed złożeniem dokumentów na studia magisterskie we Włoszech. Jednak z tego, co czytam, to CELI 5 (czyli poziom C2) jest jedynym ważnym certyfikatem dla tych, którzy chcą nauczać we włoskich szkołach.Moja opinia na temat egzaminu PLIDA na poziomie C1
Kiedy zdawałam ten egzamin, podajże w 2010, został mi on polecony jako mało znany, ale tańszy i łatwiejszy od CELI i CILS. Miałam też już za sobą nieprzyjemne doświadczenie z CELI (jeden z poziomów B, 10 lat temu). Przygotowywałam się i tak na testach do CELI, bo innej książki nie miałam, i później w porównaniu PLIDA faktycznie wydała mi się prosta i przyjemna. Atmosfera na egzaminie była bardzo kameralna i serdeczna, testy wymagające, ale niepodchwytliwe, egzamin ustny – wręcz zabawny. Przygotowywałam się sama, rozwiązując testy CELI, tłumacząc nieznane słówka, czytając i oglądając filmy i nie miałam żadnych problemów na egzaminie. Ale trzeba dodać, że oczekiwałam czegoś trudniejszego, a także byłam dość świeżo po Erasmusie we Włoszech. Przez długi czas uznawałam PLIDĘ za najtańszą i najłatwiejszą, ale po porównaniu, którego dokonałam dzisiaj, trochę się zdziwiłam. Poniżej znajdziecie moje wrażenia z trzech egzaminów na poziomie B2. Uwaga, nie rozwiązywałam zadań na rozumienie ze słuchu, sprawdzałam ewentualnie jakość nagrań i transkrypcję.CELI:
Obiektywnie teksty w zadaniach na czytanie ze zrozumieniem są trudne, a słownictwo raczej wyszukane. Najgorsze w tych testach są jednak odpowiedzi – często się wydaje, że np. dwie odpowiedzi byłyby ok, trzeba dochodzić do poprawnej odpowiedzi drogą eliminacji i trzeba być naprawdę wyczulonym na niuanse. W przykładzie, który rozwiązywałam popełniłam po jednym błędzie na tekst i trudno mi się zgodzić z rozwiązaniem- upierałabym się przy swoim. Dlatego jest to egzamin, do którego trzeba się przygotowywać dokładnie „pod niego”. Poziom trudności języka oceniam na porządne B2, dla uczniów o dużej zdolności domyślania się (to nie zawsze idzie w parze z osiągniętym poziomem językowym). Zadania na uzupełnianie luk są wymagające, ale bez niepotrzebnych złośliwości, odpowiednie jak na poziom. Audio o dobrej jakości. Zadania do krótkich form pisemnych być może są odpowiednie jeśli chodzi o poziom, ale polecenia są moim zdaniem niepotrzebnie napisane w skomplikowany sposób.
Cena: 400 – 600 zł w zależności od ośrodka egzaminacyjnego
Jak się przygotować do egzaminu samemu?
Można się przygotować do egzaminu na certyfikat samodzielnie! Przede wszystkim trzeba rozwiązywać przykładowe testy i pracować nad naszymi brakami. W przykładowych tekstach polecam tłumaczenie wszystkich, co do jednego, słówek, których jeszcze nie znamy – możemy ich nie znaleźć w klasycznych repetytoriach leksykalnych.
- O 6 krokach, dzięki którym wskoczymy na poziom wyżej pisałam tutaj.
- Wszelkie podręczniki i zbiory testów dostępne na polskim rynku znajdziemy na stronie księgarni Italicus
- [highlight color=”yellow”] Głównie z myślą o samoukach wprowadziłam ofertę indywidualnych konsultacji online, podczas których możemy rozwiać wszelkie wątpliwości językowe, albo zgłębić nieznany materiał od podstaw. Możemy się też razem przygotować do egzaminu ustnego! Sprawdź ofertę konsultacji tutaj.[/highlight]
CILS:
Po CELI, rozwiązywanie CILS wydało mi się „spacerkiem” (jak mówią Włosi o łatwym przedsięwzięciu). Teksty odpowiednie do poziomu, jeśli nie nawet odrobinkę łatwiejsze, ale przede wszystkim bez zbędnych komplikacji, do tego sam wybór tekstów był dość praktyczny (wywiad, opis funkcjonowania uniwersyteckiej stołówki). Pytania na poziomie, ale niepodchwytliwe. Zadania na wpisanie w luki odpowiednich struktur są różnorodne, ale łatwe ze względu na wskazówki – wiemy, że w jednym mamy wpisać albo przymiotnik albo zaimek, w innym mamy słowa do wyboru dla każdej luki, inne zadanie to wpisanie wskazanych czasowników w odpowiednim czasie (raczej proste). W CELI przy tych ćwiczeniach nie mieliśmy żadnych podpowiedzi. Podobało mi się ćwiczenie na zrozumienie kontekstu w jakim odbył się dany dialog – bardzo praktyczne. Polecenia do krótkich form pisanych są o wiele łatwiej opisane niż w CELI, same zadania są wymagające, ale nie bardzo trudne. Miałam wrażenie, że to test najłatwiejszy z całej trójki. Cena: 400 zł – 550 zł w zależności od ośrodka i poziomuDo egzaminów można się przygotowywać samemu, ale wtedy warto się dowiedzieć jak dokładnie działa test i uważnie czytać polecenia. Sylwia, która podzieliła się kiedyś swoimi wrażeniami z egzaminu CILS, a przygotowywała się do niego samodzielnie opowiadała, że nie wiedziała, że wszyscy zaczynają i kończą w tym samym momencie, nie była pewna, ile odpowiedzi może zaznaczyć, albo że zdziwiło ją, że ta chwila na przygotowanie się do części ustnej dotyczyła obydwu tematów i zabrakło jej czasu na przygotowanie się do drugiego- na pewno to wpływa na komfort zdawania i pewność siebie!
PLIDA
Plusem PLIDY jest to, że nie mamy ćwiczeń gramatycznych na wpisywanie brakujących części zdania w luki, a tylko słuchanie, rozumienie tekstu i pisanie (popraw mnie jeśli mówię głupoty). Zadania pisemne są wymagające, ale praktyczne i jasno wytłumaczone: w poleceniach do zadań jest jasno wypunktowane co powinniśmy zawrzeć w tekście. Tekst w zadaniu na czytanie ze zrozumieniem jest tylko jeden (a przynajmniej w przykładzie jaki znalazłam) i ma tylko trzy pytania. Jest dość trudny (trudniejszy niż w CILS), ale pytania nie są podchwytliwe. Podobnie inne ćwiczenia (ułożenie fragmentów tekstów w odpowiedniej kolejności albo wychwycenie w którym fragmencie znajduje się odpowiedź na dane pytania) charakteryzują się niełatwymi tekstami, ale wszystko do zrobienia, porządne B2. Przykład egzaminu jaki rozwiązywałam uważam za trudniejszy od CILS, ale łatwiejszy od CELI, przy czym krótki i przyjemny. Cena: 340 – 650 zł w zależności od poziomuNie przygotowywałam się dużo specjalnie pod katem egzaminu szczerze mówiąc, główne moje przygotowania to ogólna nauka włoskiego na kursie, słuchanie podcastów i czytanie książek w oryginale. Kupiłam sobie książkę dla przygotowujących się do PLIDY – z tej książki przerobiłam testy przykładowe (są tam niestety tylko dwa i to w starszej wersji, o czym dalej), nie zrobiłam innych takich ogólnych ćwiczeń z tej książki, bo wyglądały nudno :) zrobiłam też ten przykładowy test nowej wersji egzaminu i to na podstawie tych testów stwierdziłam, że B2 to już nie jest wyzwanie i może uda się zaatakować C1. Co do tych wersji nowej i starej – w nowszej jest po prostu więcej zadań – po 3 w słuchaniu i czytaniu (wcześniej były po 2 czyli w tej mojej książce mogłam zrobić raptem 4 słuchania i 4 czytania). Prawdziwy egzamin niestety okazał się wyraźnie (!) trudniejszy poziomem i na słuchaniu i na czytaniu niż przykłady, które robiłam w domu!! Myślę wręcz, ze gdybym takie przykłady widziała to jeszcze bym się na ten egzamin nie zdecydowała! Tzn. teksty zrozumiałam (zwłaszcza po drugim czytaniu czy słuchaniu) gdzieś w 85-90% ale zadania były mimo to trudne, bo zawierały nieznana mi słówka (a w tych testy, które robiłam w domu ani razu nie zdarzyło się, żebym w zadaniach (nie tekstach) czegoś nie zrozumiała. Miałam na egzaminie na przykład zaznaczyć jakich pracowników nie będzie tolerował redaktor gazety – z rozumiałam jego wypowiedź na ten temat ale do wyboru miałam 3 przymiotniki, z których żadnego nie rozumiałam! Kompletnie zaskoczyły mnie trudne zadania pisemne, ustny egzamin natomiast był bardzo sympatyczny – zdziwiło mnie to, że miałam czas na przygotowanie, a w zadaniu trzecim nawet sama mogłam wybrać 1 z 3 punktów, o którym chcę mówić. – Basia o PLIDA C1
Który wybrać?
Wiadomo, że ile zdających tyle opinii, i że jeden tekst (i jednocześnie test) nigdy nie będzie równy drugiemu. Możemy znać świetnie trudne słowa, których a k u r a t na egzaminie nie będzie, a spotkać się z takimi, których nigdy nie widzieliśmy i nie słyszeliśmy. Dlatego moją radą byłoby nie wybieranie się na egzamin, kiedy nasz poziom jest „na styk”. Jeżeli jeden z przykładowych testów zdajesz, a drugi nie, to znaczy, że masz… 50% szans, że zdasz ten prawdziwy. Oczywiście jeśli od egzaminu na danym poziomie zależy nasze być albo nie być, to trzeba zakasać rękawy i ryzykować nawet kiedy nie czujemy się całkowicie przygotowani! Jeżeli kieruje nami tylko ambicja, to może warto poczekać, aż poczujemy się naprawdę pewni – chociażby w trosce o portfel ;) Każdy z tych egzaminów jednak trochę się różni stylem, i ten możemy rozpoznać rozwiązując kilka przykładowych arkuszy – od razu zrozumiemy czy nam się taki styl podoba, czy mniej. Jeżeli natomiast wszystkie przykładowe egzaminy na danym poziomie nasz przerażają… to może znak, że to jeszcze nie ten czas. [highlight color=”yellow”] Jeśli przygotowujesz się do takiego lub innego egzaminu i potrzebujesz pomocy, to kliknij w obrazek, żeby zapoznać się z programem konsultacji online Włoskielove! [/highlight]


