Grudniowe wieczory to świetna okazja (lub wymówka, una scusa) do niewychodzenia z domu, spokojnego popijania grzanego wina i oglądania filmów, najlepiej włoskich! Grudniowy czas niestety też się wiąże z dużymi wydatkami, więc na kino lub dvd sprowadzane z Włoch nam już może nie starczyć. Z pomocą przychodzi youtube*, na którym znalazłam dla Was kilka propozycji na ten przedświąteczny czas.
1. La Mafia Uccide Solo d’Estate
Film, o którym już wspominałam, nawet nie raz. Autorstwa Pierfrancesco Diliberto, palermitano, który opowiada, w zabawny sposób i z charakterystycznym dla niego stylem (znanym już widzom MTV z programu Il Testimone), jak historia jego dzieciństwa/młodości splatała się z tą mafijną. Mówi o jednych z najważniejszych, najbardziej znaczących i ponurych wydarzeniach historii Włoch, ale jest to film niepodobny do żadnego innego traktującego ten trudny temat. Uwielbiam.
Oskarowy (1965) film reżyserii Vittorio de Sica (Ladri di biciclette), hołd na cześć kobiety. Jest podzielony na trzy części, a w każdej z nich Sophia Loren i Marcello Mastroianni odgrywają parę, co powinno być wystarczającą reklamą dla filmu. W pierwszej części Loren gra kobietę, która rodzi dzieci, jedno po drugim, żeby nie pójść do więzienia: historia zdarzyła się naprawdę! W trzeciej natomiast możecie zobaczyć kultową scenę spogliarello czyli striptease’u w wykonaniu Sophii.
To bardzo przygnębiający film Ferzana Ozpetek , tureckiego reżysera, wyedukowanego i żyjącego we Włoszech. Na youtube znajduje się też drugi jego film Le Mine Vaganti. Powiem szczerze, że oba filmy pamiętam jak przez mgłę, ale jest to jeden z moich ulubionych reżyserów, którego lubię porównywać do Almodóvara.
Ostatnio pisałam o tych sympatycznych panach, którzy jednych rozśmieszają do łez, innych irytują. Nie widziałam tego pełnometrażowego filmu, dlatego nie ponoszę konsekwencji za ewentualny stracony czas ;-)
Film powstał na podstawie powieści Niccolò Ammaniti w reżyserii Gabriela Salvatores (ostatnio dokument Italy in a day- un giorno da italiani). Obejrzałam go na lekcji włoskiego kilka lat temu, pamiętam niesamowity klimat, poruszającą historię, piękną muzykę i zdjęcia, polecam!
Na youtube znajdziecie też filmowe interpretacje książek Federico Moccia, ale świadomie ich nie promuję :-)
*Nie wiem nic o pochodzeniu tych filmów w serwisie youtube i nie ręczę za ich legalność, oglądajcie wedle…sumienia ;-)

