Przyznam, że niełatwo mi pisać o tradycjach bożonarodzeniowych, szczególnie włoskich, bo mam wątpliwości nawet co do tych polskich. Kto ostatecznie przynosi prezenty 24? Co się jada w wigilię w różnych częściach kraju? Jeszcze o ile te polskie tradycje można jakoś uogólnić w nieprzydługim resumé, to wiadomo, że jak się zaczyna mówić o Włoszech, to trzeba wziąć pod uwagę każdy region z osobna.  Dlatego nie podejmę się dokładnego opisu włoskich świątecznych zwyczajów, ich historii i znaczeń. Porozmawiajmy o najciekawszych  różnicach między włoskim a polskim świątecznym czasem. Zacczynają się one już w Mikołajki…

…których we Włoszech nie ma. Albo prawie. Szóstego grudnia prezenty przynosi dzieciom San Nicola w Trieście, w Gorycji, w dolnym Friuli i w Górnej Adydze. A największy szał jest w Bari, tam się świętuje każde imieniny świętego Mikołaja, i to hucznie, bo w Bari są złożone jego relikwie. Relikwie znajdziemy też co prawda w Wenecji i w Rimini, ale tam jakoś tego dnia specjalnie się nie obchodzi. Bari w 2014 posunęło się nawet do produkcji nieprzemysłowego piwa Birra San Nicola!

Kto we Włoszech przynosi prezenty?

Mikołaj (no, albo Gesù Bambino!) do reszty Włochów przychodzi 25 rano (ale do mieszkańców Werony 13 grudnia, również w odpowiedzi na list, przychodzi Santa Lucia, Święta Łucja z Syrakuz). Tylko czy to ten sam Mikołaj? U nas też z tym jest nieporządek: wiemy, że święty Mikołaj może mieć dwa oblicza: biskupa i pana w czerwonym ubraniu na latających saniach. Ale nazwa pozostaje dla niego jedna. We Włoszech natomiast można świętego Mikołaja tłumaczyć na dwa sposoby: San Nicola (lub San Nicolò) czyli ten, którego święto obchodzi się 6 grudnia w Bari i Babbo Natale, czyli ten z Laponii i reklamy coca-coli. Więc przynajmniej mamy jakąś klasyfikację. Ale zamieszanie będzie jeszcze większe, jak do tego towarzystwa dodamy Befanę, czyli wiedźmę, która przynosi prezenty na miotle 6 stycznia, a dla niegrzecznych dzieci ma nie rózgę jak nasz Mikołaj, a węgiel, il carbone. W niektórych miejscach pali się taką Befanę, co można porównać do topienia naszej Marzanny tylko, że Befana występuje jako symbol starego roku, a nie kończącej się zimy. Co więcej, takie palenie wiedźmy to spore wydarzenie, na którym zbiera się bardzo dużo ludzi. We Friuli taka impreza nazywa się Pignarûl a z kierunku w którym zwracają się płomienie i popiół z ogniska wróży się przyszłość: jeśli kierują się na wschód, to nadchodzący rok będzie pomyślny. W Wenecji natomiast można oglądać z okazji tego święta regaty czarownic po Canal Grande…

Kto zamiast reniferów?

Równie interesujące są zwyczaje w północnych, górzystych, śnieżnych Włoszech. W Trydencie Górnej Adydze, w niektórych miasteczkach we Friuli Wenecji Julijskiej (Tarvisio i okolice) i w prowincji Belluno zaadoptowano tradycję pochodzącą z krajów niemieckojęzycznych. W okolicach 5 i 6 grudnia w mieście pojawiają się Krampus, przebrzydłe, agresywne diabły, które biją przechodniów rózgą, straszą dzieci i zapowiadają nadejście świętego Mikołaja. Jest dużo ognia, krzyków, zamieszania, a na końcu prezentów dla najmłodszych. Najwięcej diabłów oczywiście jest podczas parady, ale już na dzień przed chodzą w małych grupach po miasteczkach, wywołując płacz u dzieci i strasząc klientów restauracji.

Typowe potrawy

Tak już wspomniałam, prezenty otwiera się raczej 25 rano, jest oczywiście wigilia dzień wcześniej, ale to pranzo di natale, czyli obiad w pierwszy dzień świąt, jest najważniejszy. O tym co się jada we Włoszech w czasie świąt można by mówić bez końca z uwzględnieniem różnić między regionami i miastami. Mogę tylko nadmienić, że często je się soczewicę (le lenticchie), bo powinna przynieść bogactwo, a można ją dodać np. do lo zampone czyli…świńskiej nóżki (to potrawa typowa również dla kolacji sylwestrowej). Nie zdziwcie się, jeśli na stole spotkacie owoce morza i makaron, a nawet pizzę (choćby na Sycylii typowe sfincione)! Ze smaków podobnych do naszych możemy ewentualnie uświadczyć panettone i pandoro (podobne do naszej babki z bakaliami) oraz może coś jak nasz piernik i pierniczki (pan di zenzero).

Kiedy Włosi całują się pod jemiołą?

Co do sylwestra (il Capodanno albo San Silvestro), to w niektórych źródłach odnajduję, że to właśnie w tę noc Włosi całują się pod jemiołą (sotto al vischio), ale tak naprawdę to ten zwyczaj jest tak samo u nich importowany jak u nas, i kojarzą go bardziej z amerykańskich filmów, niż z praktyki.


Przypominam, że ten artykuł pojawił się w związku z akcją Blogowanie pod jemiołą. Codziennie, do 24 grudnia możecie odkrywać nowe okienko z kalendarza i czytać wielojęzykowe i wielokulturowe artykuły :-)

Image Map

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj