Na międzynarodowym festiwalu filmowym w Rzymie, który odbył się w listopadzie zeszłego roku, główną nagrodę za najlepszy film otrzymał TIR w reżyserii Alberto Fasulo. Watro wspomnieć o tym balansującym na pograniczu reportażu i fabuły filmie, który od tego tygodnia można zobaczyć we włoskich kinach, nie tylko ze względu na jego walory artystyczne, ale choćby po to, żeby przypomnieć, że cinema italiano to nie tylko „Życie jest piękne” i kiepskie komedie erotyczne. Fasulo zabiera nas w podróż tirem po Europie, nie po to, by pokazać świat i nie po to, by skrytykować dzisiejszy transport, ale by odkryć i zrozumieć pracę kierowcy, jego wyizolowanie, rozterki i motywacje. Mało tu zwrotów akcji czy jakiejkolwiek tragedii, opowieść toczy się wolno jak praca głównego bohatera, a poezja kontrastuje z brzydotą samochodów i autostrad. Nie jest to film ani do płaczu ani do śmiechu, raczej do refleksji, warty obejrzenia choćby ze względu na ciekawy temat i ciekawe jego ujęcie. Nie jest to też jedna z pozycji do nauki języka, bo częściej usłyszymy język chorwacki czy słoweński niż włoski, o takich filmach, bardziej przydatnych niż dobrych, porozmawiamy innym razem ;-) A trailer filmu do obejrzenia tutaj https://www.youtube.com/watch?v=VbG4PBdzL8M

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj