Jak się tworzy żeńskie formy nazw zawodów? Jak radzą sobie Włosi mówiąc o kobietach obejmujących wysokie pozycje w polityce? Czy język włoski można uznać za seksistowski? Czy muszę uzgadniać do rodzaju męskiego? Czy stawiamy rodzajnik przed nazwiskiem kobiety? Przewodnik po formach żeńskich, wiele ciekawostek i kilka refleksji.
Kiedyś dostałam taką wiadomość od jednej z czytelniczek Newslettera Włoskielove:Będę zachwycona jeśli odpowiesz na trochę skomplikowane pytanie, które jest powiązane z moimi zainteresowaniami. Uczę się włoskiego na poziomie A2, także jeszcze szalu nie ma. Ważne jednak jest dla mnie, by przełamywać „męskość” języka włoskiego. Mogłabyś wytłumaczyć czy są jakieś strategie, by uwzględniać kobiety gdy mówi się o grupie osób? Czy istnieje jakaś możliwość bez potrzeby osobnego wymieniania kobiet i mężczyzn, np. „amici e amiche”? Ten męski bias ogólnie jest bardzo problematyczny i słyszalny choćby w takim sformułowaniu jak „siete pronti”? Wiem, ze to działa podobnie jak w języku polskim (niestety!), ale może słyszałaś coś o włoskich feministycznych interwencjach mających na celu większa widoczność kobiet w języku włoskim?Zostawiłam to pytanie na później, bo nie mogłam do takiego tematu podejść bez poszukiwań. Gdzieś mi się przewijały tytuły gazet „czy można mówić la minstra??”, więc przeczuwałam, że temat jest we Włoszech na tapecie i feministyczne interwencje owszem, były. Musiałam jednak poczytać więcej na ten temat, żeby odkryć, że sytuacja form żeńskich w języku włoskim ma się o wiele lepiej niż w języku polskim (ale niech nas to nie dziwi, w końcu język Włoszki odmienia się łatwiej), większość spraw jest już wyjaśnionych, a w poprawnym ich użyciu pomaga wiele oficjalnych pism. Co nie znaczy, że na wszystkie zasady języka, gdzie używamy rodzaju męskiego znajdziemy „lekarstwo”.
Przejawy seksizmu w języku włoskim
Wyjdźmy od tego, że w języku zachodzą dyskryminujące fenomeny, którym łatwiej jest zaradzić (np. żeńskie odpowiedniki nazw zawodów). Takie, którym trudniej zaradzić (asymetria między niektórym określeniami, np. governante uomo (rządzący) i governante donna (guwernantka), albo uzgadnianie końcówek zawsze do rodzaju męskiego, nawet jeśli w grupie znajdują się także kobiety). Oraz takie, które może wyeliminować jedynie zmiana mentalna. Te ostatnie to nie sposób, w jaki dyskryminuje nas gramatyka (o ile można tak powiedzieć, bo ta przecież nie ma złych zamiarów), a sposób, w jaki ktoś decyduje się… mówić. Chodzi tu o opisywanie kobiet głównie z perspektywy ich urody:Le foto del ministro per le Riforme Maria Elena Boschi mentre entra nel nuovo teatro del Maggio Musicale Fiorentino (…), con capelli raccolti in un chignon, ciuffo abboccolato, trucco naturale ma bocca decisa, lungo abito rosso con ampio décolleté, sandali, pochette e bolerino neri, bangle oro che spezza il look rosso-nero. (Rainews.it, 11 maja 2014)o podawanie informacji nt. femminicidio tak jakby to ofiara była winna (czytaj), oraz upupianie kobiet przy użyciu zdrobnień i form pieszczotliwych:
Avevo ancora negli occhi l’immagine della Raggi affacciata al balcone del Campidoglio. 'Na bambolina. Mi sono intenerito… La ritrovo un po’ bambolina… Imbabolata. (polityk Vincenzo de Luca o nowo wybranej burmistrzyni Rzymu Virginii Raggi, Stampa.it, 5 lipca 2016)Chciałam o tym wspomnieć, aby podkreślić, że w problemie języka nie chodzi tylko o końcówki, a wojna feministek i feministów w tym obszarze odgrywa się na wielu, wielu frontach. Ja będę mówić tylko o sprawach na „poziomie końcówek”, czyli o takich, którymi zajmują się na poważnie włoscy językoznawcy, i które były i są brane pod uwagę w debatach na ten temat.
Żeńskie formy nazw zawodów
Do tej pory panował chaos i próbowano o kobietach pisać w różny sposób: il ministro (bez jakiejkolwiek zmiany), la ministro (forma męska z rodzajnikiem żeńskim), la ministressa (dodając sufiks -essa), donna ministro, lub ministro donna (dodając słowo „donna” do formy w rodzaju męskim). Powiedzmy sobie od razu: wszystkie te zabiegi, dla rzeczownika ministro, nie są zalecane, ani w mowie, ani w piśmie. Teraz mamy klasyfikację, która rozwiązuje problem ciągłych wątpliwości każdej ze stron (kobiet pracujących w pewnych zawodach, oraz dziennikarzy, którzy o nich piszą). Oczywiście komuś ciągle może coś „nie brzmieć”, a niektóre kobiety wolą używać rodzaju męskiego, bo wydaje im się, że brzmi to „bardziej prestiżowo”. Włoscy językoznawcy jednak co do tego wyrażają się jasno (a nie jak Miodek „ja bym chciał, żeby mówiło się magisterka, ale ludzie powiedzą, że to dziwnie brzmi”), a rezultatem są poniższe zasady.Niezależnie od nazwy zawodu, niezalecane jest
1) pozostawienie nazwy w rodzaju męskim (wraz z rodzajnikiem rodzaju męskiego), oraz
2) dodanie słowa donna obok nazwy zawodu w rodzaju męskim
Szczególnie problematyczny jest sufiks -essa, który w wielu przypadkach kojarzy się negatywnie. Jest to sufiks, którego używano, i który nadal można użyć, aby mówić o żonie mężczyzny, który sprawuje pewną funkcję, np. żona ministra może to być ministressa. To samo słowo może też być użyte w sposób żartobliwy i deprecjonujący wobec kobiety sprawującej daną funkcję. Propozycje, aby zlikwidować całkowicie użycie tego sufiksu nie mogła jednak przejść, bo wymienione powyżej słowa mają się bardzo dobrze w języku i nie powodują negatywnych skojarzeń. Dlatego użyjemy tej końcówki do podanych rzeczowników, ale już nie dla l’avvocatessa, la sindachessa, la deputatessa.
Ta sama Cecilia Robustelli, z której Sindaco e sindaca: il linguaggio di genere korzystam, stworzyła PDF Donne, grammatica e media, w którym znajdziesz między innymi pełną listę żeńskich form nazw zawodów.
Rodzajnik określony przed nazwiskami kobiet
Pisząc pracę magisterską po włosku nauczyłam się, że przed nazwiskami kobiet (kiedy nie podajemy imienia), stawiamy zawsze rodzajnik określony. Taka jest zasada. Jednak ten zabieg również jest widziany przez niektórych jako dyskryminujący, przez co okazuje się, że dzisiaj możemy ten rodzajnik pominąć, szczególnie kiedy nie mówimy o jakiejś sławnej osobie, a „zwykłej Kowalskiej”. W przypadku kobiet znanych, sławnych, pewnie jeszcze długo spotkamy się z użyciem rodzajnika (pomysł omijania go nie podoba się wszystkim), ale i tutaj Accademia della Crusca podpowiada, że dąży się w takim wypadku do wymieniania kobiety z imienia i nazwiska, co pozbawia wątpliwości co do płci i co do użycia rodzajnika. W opracowaniu Sindaco e sindaca: il linguaggio di genere (pod godłem Accademii della Crusca) zostaje podkreślone natomiast, że jesteśmy ciągle w fazie przejściowej jeśli chodzi o użycie tego rodzajnika, możemy go pominąć (w prasie również ze względu na oszczędność miejsca), albo ciągle użyć, szczególnie jeśli rozróżnienie między osobami poszczególnych płci jest konieczne. Od razu powiem, jak sprawa się ma w przypadku nazwisk mężczyzn, bo niektórzy mogą poczuć się zagubieni. Istnieje zasada, która mówi, że stawiamy rodzajnik przed nazwiskiem sławnego mężczyzny. Tutaj też nie jest to tak jednoznaczne, okazuje się (wyżej zacytowany artykuł na stronie Accademia della Crusca, oraz w książce Si dice? Non si dice? Dipende), że ten rodzajnik przed nazwiskiem wskazuje na dystans jaki mamy wobec danej osoby, dlatego możemy go nadal zachować np. dla postaci historycznych, ale już nie użyjemy go przed nazwiskiem pana, który jest nam współczesny. Użycie to zatraca się także przy nazwiskach mężczyzn pochodzenia niewłoskiego.Zgodność końcówki przymiotnika/participio passato dla mieszanej grupy osób
Alma Sabatini to postać, dzięki której cała ta debata na temat seksizmu w języku włoskim zaczęła się na poważnie. Ta nauczycielka, lingwistka i feministka sporządziła w 1986 i 1987 słynne opracowania Raccomandazioni per un uso non sessista della lingua italiana i Il sessismo nella lingua italiana, w którym zawarła wiele propozycji na temat potencjalnych zmian, jakie mogłyby i/lub powinny zajść w języku włoskim, aby nie dyskryminować kobiet. Jedną z jej propozycji była zmiana sposobu, w jaki uzgadniamy końcówkę participio passato, kiedy mówimy o mieszanej grupie osób. W czasie przeszłym mówimy, że Marco, Carla e Maria sono andati alla festa (Marco, Carla i Maria poszli na imprezę). Propozycją Sabatini było uzgodnienie końcówki participio passato do przeważającej płci w danej grupie, albo do płci ostatniej wymienionej osoby (jak dla mnie, osobiście, niegłupie). Ten pomysł jednak nie wszedł do języka. W podobnych zdaniach owszem, można uzgodnić końcówkę rzeczownika lub participio passato do rodzaju żeńskiego, ale tylko wtedy, gdy rzeczownik, który został wymieniony jako ostatni nie tylko jest rodzaju żeńskiego, ale i występuje w liczbie mnogiej, oraz jest nieżywotny: i tavoli e le sedie rosse. W życiu codziennym nie zauważyłam takich zabiegów do jakich uciekamy się w języku polskim, jak np. stosowanie ukośnika, aby wprowadzić drugą opcjonalną końcówkę („był/a”), ale jest to zalecane w dokumentach oficjalnych (patrz: choćby te normy wypracowane dla Bolzano-Alto Adige).Uomo czyli czy kobieta też człowiek
We włoskim mamy ten szczególny przypadek, gdzie „mężczyzna” jest synonimem „człowieka”. Mamy na te dwa znaczenia to samo słowo: uomo. Jest ono takim symbolem nierówności językowej, która przejawia się w jeszcze wielu innych sformułowaniach określających grupę osób: gli studenti, i lavoratori, itp. Mówiła już o tym Sabatini (w jej tekstach znajdziesz całą listę propozycji na zamianę pewnych wyrażeń, np. diritti dell’uomo -> diritti umani/diritti della persona), daje na to nacisk również Robustelli w Linee guida per l’uso del genere nel linguaggio amministrativo. Zaleca ona między innymi, aby:- wtedy, gdy to możliwe wymienić grupę w rodzaju męskim i żeńskim (w ten sposób: tutti gli studenti e tutte le studentesse, lub z użyciem ukośników: i/le contabili)
- używać wyrażeń takich jak persona, essere, essere umano
- używać nazw kolektywnych, takich jak personale dipendente (personel), corpo docente (ciało pedagogiczne)
- używać formy bezosobowej (si entra, zamiast
gli utenti entrano)


