W tym artykule oszukuję Was dwa razy: po pierwsze napiszę o tym na co ja zwracam, lub zwracałabym, uwagę przy wyborze nauczyciela języka obcego, a nie na co każdy powinien. Po drugie, pierwsza wersja tego tekstu pojawiła się już w Newsletterze, więc niektórym czytelnikom może się wydać, że mają deja vu.

Postanowiłam w pierwszej kolejności napisać taką wiadomość do moich subskrybentów, a teraz opublikować ten tekst tutaj z kilku powodów. Bo jest październik, bo wielu ludzi pyta, jak wybrać nauczyciela w stosie ofert i dlatego, że sama ostatnio szukałam nauczyciela języka. I co prawda powstało wiele artykułów na ten temat (i ja ze wszystkimi się zgadzam), to jednak zauważyłam, że mam do przekazania jeszcze inne, niż tam wymieniane, punkty. [czytaj inne artykuły w tym temacie u Lingwoholik czy Beata Topolska] Oto kilka typów nauczyciela, któremu ja bym nie ufała. I nie ufałam szukając nowego nauczyciela tureckiego (nowego, bo miałam już małe doświadczenie w tym temacie).

Nauczyciel języka, który nigdy nie był na dłużej w danym kraju. 

To nie znaczy, że nie ma innych sposobów na fantastyczną praktykę: można mieć partnera Włocha, można mieć znajomych Włochów i codziennie się z nimi spotykać, otaczać się włoską prasą, radiem i telewizją na co dzień. Albo być wybitnym studentem, albo prawdziwym pasjonatem! Spoko, ale to jest trudne i bardzo wymagające, poza tym nie mogę sprawdzić co nauczyciel robi w wolnym czasie. Niestety ja dalej po półrocznym erasmusie (mimo że mój poziom poszybował + 1000) popełniałam głupie błędy i wiele, wiele nie wiedziałam. To był dla mnie pierwszy raz, kiedy zostałam zbombardowana tak dużą ilością wiedzy i bodźców i potrzebowałam kolejnych wyjazdów, żeby to usystematyzować. Byłam w stanie uczyć, ale kiepsko i tylko bardzo podstawowe poziomy. Dzisiaj widzę jak wiele daje mi to, że jestem osłuchana, że coś już mi nie brzmi (co nie znaczy, że nie popełniam błędów!!), że wiem w którym regionie powiedzą tak, a w którym inaczej, wyczuwam zabarwienie słów. Z tym podstawowym poziomem też trzeba być ostrożnym – sama dopiero teraz łapię się podczas lekcji albo podczas warsztatów pisania na tym, że bardzo podstawowe rzeczy potrafią być bardzo tricky. Co nie znaczy, że im dłuższy pobyt, tym lepiej. To oznacza, że im aktywniej i świadomie językowo, tym lepiej.

Nauczyciel języka, który mieszkał we Włoszech 10 – 15 – 20 lat i…

tu kończą się jego kompetencje, bo pisze jak mówi i o gramatyce nie wie nic, albo niewiele.  Pobyt pobytowi nierówny i to jest bardzo ważne do zrozumienia. Istnieją studenci, którzy podczas Erasmusa nie praktykowali języka bo nie mieli okazji, czy z innych powodów – i znam takich osób wiele! Czy w takim razie każdej studentce anglistyki po Erasmusie powiemy „bierz moje pieniądze i ucz mnie„? Tak samo jest z wieloletnimi pobytami. Na to, jak mówimy, czego się uczymy, i czy zachowujemy pełen obraz różnorodności języka, wpływa wtedy towarzystwo w jakim się obracamy, ilość znajomych, czy często się z nimi spotykamy, ich pochodzenie i różnorodność. Do tego dochodzą lektury i filmy jakie oglądamy. Co więcej, nie każdy mąż lub kolega Włoch ma dyplom italianistyki, rozróżnia włoski standard od dialektu i w ogóle ma jakiekolwiek wyczucie językowe – ślepe zawierzanie każdemu w kwestiach języka, tylko dlatego, że native, nieposzukiwanie odpowiedzi we własnym zakresie i nieweryfikowanie pewnych spraw najczęściej kiepsko się kończy. Wyobraź sobie, że moim chłopakiem jest typowy Seba, który nie skończył zawodówki, a ostatnią jego lekturą był „Plastusiowy Pamiętnik”, który czytała mu babcia do snu. I on mówi „poszłem do Żabki” a ja się upieram, że to jest ok, bo tak przecież mówią prawdziwi Polacy, mieszkam z takim od lat, to wiem.

Nauczyciel, który nie ma doświadczenia w nauczaniu.

Jasne, trzeba je sobie wyrobić, ja też wyrabiałam i nadal to robię. Ale osobiście jako uczeń wolę zapłacić więcej i iść do doświadczonego. Nauczycielka tureckiego, jaką wybrałam nie napisała nic o wykształceniu dydaktycznym, dlatego zaufałam bardzo pozytywnym recenzjom innych uczniów. Inna sprawa, że ktoś może mieć doświadczenie, ale nie uczy się na błędach i zwyczajnie nie ma talentu – trzeba mieć pecha żeby na takiego trafić. W każdym razie ktoś może mieć czas i ochotę robić za króliczka doświadczalnego studentki drugiego roku za 30 zł, ale ja już czasu i cierpliwości nie mam.

Nauczyciel, który bierze znacznie mniej od innych

Nie ufam nauczycielom, którzy oferują 30 zł za godzinę. To stawka, którą pamiętam ze studiów, wtedy takie ceny proponowali wszyscy (w ogłoszeniach). Dzisiaj (w dużym mieście przynajmniej) taka cena jest ceną pod tytułem „nie znam dobrze języka, więc zedrę z ciebie tylko troszeczkę”. Wychodzę też z założenia, że im więcej nauczyciel dostaje, tym bardziej byłoby mu głupio się nie sprawdzić, a to już jest jakieś zobowiązanie :)

Nieprzygotowani native speakerzy

Tacy, którzy są jak Seba, albo prawie. Którzy nie uczą się języka, „bo to ich język”, którzy nie przygotowują się do lekcji, „bo przecież wszystko umieją”, którzy nie są świadomi, że czasem „ja tak mówię” nie oznacza z automatu „to jest poprawne”. Powiem tak: niektóre zadania z polskiego na B2 są dla mnie zbyt trudne, nie mówiąc o totalnej pustce w głowie, jaką czuję na dźwięk pytania „dlaczego po polsku mówi się tak”? Jak sobie przypomnę kasę, którą wtopiłam, bo pan native myślał, że samo oddychanie tym samym powietrzem powinno być dla mnie zaszczytem, niedobrze mi się robi. To rzeczy, na które starałam się zwracać uwagę ostatnio poszukując nauczyciela, oraz rzeczy, o których często myślę widząc niektóre ogłoszenia.

Zastanawiam się, na co Wy zwracacie uwagę kiedy szukacie indywidualnych lekcji? Co sprawia, że w stosie ofert wybieracie tego, a nie innego nauczyciela?

 
Niedawno przygotowałam ofertę indywidualnych konsultacji z włoskiego.  Konsultacje występują w dwóch pakietach, Pierwsza Pomoc i Bój się i mów! i przeznaczone są głównie dla samouków, uczniów na co dzień uczących się w większych grupach, oraz osób przygotowujących się do egzaminów z włoskiego.

   

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj