To najnowsza i chyba najbardziej „wciskająca w fotel” pozycja na tej liście. Obsypana licznymi nagrodami, opłacona dreszczem na ciałach dziesiątek tysięcy widzów, Il capitale umano to historia opowiedziana z wielu perspektyw- o różnicy klas, sile pieniądza, relacjach międzyludzkich, rodzinie, miłości i śmierci. Co ciekawe, wypadek, od którego opowieść się zaczyna i który staje się punktem centralnym wokół którego toczą się losy bohaterów, podczas całego filmu raczej nie wzrusza, niewiele obchodzi widza, przypomina o sobie dopiero na końcu. I to nie ostatnia scena filmu (mimo że poruszająca), ale wyświetlony po niej tekst daje chyba największego kopa. Jak dla mnie rewelacja.
Również z 2013, film Uberto Pasoliniego (nie mylić z Pierem Paolo Pasolinim) Still life (Zatrzymane życie), został nakręcony po angielsku z zagranicznymi aktorami, dlatego warto podkreślić jego włoskie pochodzenie. To jeden z tych powolnych filmów, w których pozornie niewiele się dzieje, a tak naprawdę dzieje się bardzo dużo. Nie tylko zdałam sobie sprawę z istnienia zawodu, o którego przydatności nigdy nie pomyślałam, ale i uroniłam łezkę na zakończeniu, które obiektywnie uznałam za słabe, ale widać było wystarczająco subiektywne, żeby mnie poruszyć. Przesmutny film, którego klimat jest w stanie totalnie ogarnąć widza.
Na pewno znacie Ferzana Ozpetka, turka który kręci prawdziwie włoskie filmy. Ale zostawcie Okna (La finestra di fronte), banalną opowiastkę, która do Un giorno perfetto się nie umywa! Pamiętacie zakończenie „Okien”? W Un giorno perfetto Ozpetek używa tego samego zabiegu, ale tu spojrzenie bohaterki jest naładowane niesamowicie mocnymi emocjami. Okropny, straszny, dobry film.
Złodzieje rowerów w reżyserii Vittorio de Sica jest jednym z najważniejszych dzieł włoskiego neorealizmu. Zgodnie z konwencją tego ruchu artystycznego w filmie występują aktorzy amatorzy („wzięci z ulicy”), a historia opowiada losy ludzi należących do klasy robotniczej. To pozycja dla tych, którzy chcą zgłębić historię włoskiego kina, ale i nieźle się na koniec zasmucić (że wciska w fotel to może przesadzone, ale jest to film poruszający).
Non ti muovere to historia pełna mocnych wrażeń, przemocy, miłości, trudnych decyzji. Do tego fantastyczna Penelope Cruz (zagrała po włosku), niepokojąca szpitalna atmosfera, melancholijny hit Vasco Rossi Un senso, słowem, do obejrzenia.
Artykuł powstał w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata” (możecie śledzić nasze wpisy na tej grupie https://www.facebook.com/groups/639387119488601/ lub dołączyć jeśli prowadzicie językowego lub kulturowego bloga!)
Inne moje wpisy z tej serii: https://wloskielove.wordpress.com/2014/06/25/wloskie-wakacje/


