Kilka miesięcy temu ukazały się wyniki badań Pew Research Center, z których wyniknęło, że Włosi to najwięksi rasiści w Europie. W pierwszej chwili bardzo mnie to zaskoczyło (to, że Włosi i to, że Polacy dopiero na drugim miejscu). Trudno było mi w to uwierzyć i absolutnie nie pasowało mi do mojej wizji Włochów. Ale po chwili się otrząsnęłam, przypominając sobie, że przecież żyłam i żyję, jak każdy, w jakiejś bańce. Moi włoscy znajomi do podstawówki chodzili z czarnoskórymi dziećmi imigrantów, w samolot wsiadają jak na rower, a walka o równość to paląca dla nich kwestia. W takim razie jaki jest un italiano medio? Kim są ludzie, którzy odpowiedzieli na pytania w badaniu i skąd te wyniki?

Rasizm we włoskiej polityce

Zanim jeszcze zaczęłam swoje rozważania na temat poglądów Włochów jako jednostek, uświadomiłam sobie, że łatwo jest zobaczyć rasistowski obraz Włoch już w polityce. W końcu mowa o reprezentantach kraju- ich poglądy i zachowania mogą rzucać cień na całe państwo. Mowa tu przede wszystkim o politykach związanych z partią Lega Nord, często o znikomym, lub żadnym znaczeniu. Wydaje się, że niektóre słowa padają z ich ust tylko po to, żeby było o nich głośno. Niestety potem okazuje się, że ciągle mają poparcie wśród obywateli, a niektórzy zgadzają się z ich najgorszymi wypowiedziami.

Jakiś czas temu Roberto Calderoli, wicemarszałek senatu, nazwał Cécile Kyenge, ówczesną minister do spraw integracji kongijskiego pochodzenia, orangutanem [o tym i o innych zniewagach wobec Kyenge]. Inny polityk (Antonesio Diomedi) zbierał podpisy przeciw pani Kyenge i na facebook’u napisał, że powinna zostać spalona, ale on „nie jest rasistą, tylko Włochem” [źródło]. Inna, mało ważna leghista, Dolores Valandro, napisała o Kyenge na facebook’u, że powinna zostać zgwałcona [źródło]. Matteo Salvini, lider partii Lega Nord, jest słynny ze swojego hasła, że obozowiska Romów powinno się zrównać z ziemią koparkami. Porównał też Romów do szczurów, które trzeba zwalczać. Piergiorgio Stiffoni zasugerował, że imigranci powinni trafić do krematorium. Został przez to oskarżony o podżeganie do nienawiści, ale sprawę szybko umorzono. Natomiast inny polityk Giancarlo Gentilini taki wyrok dostał za to, co wypowiadał ze sceny w Wenecji. [źródło]

Czasem trudno uwierzyć, że niektórzy politycy naprawdę myślą to, co mówią, i że nie używają rasistowskich (lub homofobicznych) czynów i wypowiedzi, tylko po to, żeby o nich wszyscy mówili. Joe Formaggio, kolega Salviniego, nie tylko ustawił w miasteczku, którego jest burmistrzem (swoją drogą był jedynym kandydatem na to stanowisko), znaki zakazu wstępu nomadom („divieto ai nomadi„), ale i wyszedł z propozycją opodatkowania homoseksualistów (bo „nie mogą mieć dzieci”).

Nietrudno się domyśleć, że i w związku z ostatnimi falami imigrantów niektórzy politycy protestowali w wyszukany sposób. W „Panorama” z 29 czerwca czytamy, że burmistrz miasteczka Alassio wydał nakaz „sanitarny” o niewpuszczaniu na teren miasta obcokrajowców, którzy nie mają dokumentu od lekarza; inny burmistrz, z Chieti, wraz z kilkoma mieszkańcami, okupował miejsce, które było przeznaczone na przyjęcie imigrantów.

Niepokojące jest również to, że coraz częściej się słyszy o aktywności neofaszystowskiego ruchu politycznego CasaPound, który zresztą nierzadko używa siły. W niektórych protestach przeciw imigrantom CasaPound wystąpiła razem ze wspomnianą już Legą Nord Salviniego.

Ale przecież to nie politycy byli badani tylko zwykli włosi. Dlaczego zajęli pierwsze miejsce? Skąd ich niechęć do innych?

Włoska ignorancja

Jedną z możliwych odpowiedzi na pytanie skąd to pierwsze miejsce Włochów w konkursie na najbardziej rasistowski kraj, może być ich pierwsze miejsce również w innym badaniu. Bowiem w badaniu Ipsos na ignorancję również zajęli pierwsze miejsce! Oznacza to, że nie wiedzą wielu rzeczy na temat własnego kraju i wyolbrzymiają niektóre problemy. Są przekonani, że imigrantów i muzułmanów we Włoszech jest kilka razy więcej niż w rzeczywistości, zawyżają także stopę bezrobocia.

Na jednym blogu, gdzie autor wspomina o wynikach tego badania, jest wiele komentarzy mówiących, że problemem Włochów jest przede wszystkim ich analfabetyzm funkcjonalny, tj. że na przykład nie czytają ze zrozumieniem.

Widziałam tego przykład kiedy wszyscy powtarzali oburzeni, że imigranci i uchodźcy dostają po kilkadziesiąt euro dziennie od państwa, a tak naprawdę chodziło o niewiele ponad 2 euro „kieszonkowego”, bo reszta kwoty (35-40 euro) jest przeznaczona na pokrycie wszelkich kosztów organizacji, które zajmują się przyjmowaniem imigrantów. Pieniądze na pomoc pochodzą z Unii Europejskiej, ale o tym również zapomina się doczytać.

Rozpowszechnianie się niedokładnych informacji (a często i wierutnych kłamstw) próbuje zatrzymać portal bufale.net  (bufala – kłamstwo, ściema) obalając wyssane z palca newsy publikowane w internetowych brukowcach. Co prawda wyszukać odpowiedź na nurtujące pytania w erze internetu jest łatwo (wystarczy poczytać dokładnie najpopularniejsze serwisy takie jak Stampa czy Corriere), ale widać jak wielka jest potrzeba dementowania niektórych bzdur w wersji dla leniwych- czego przykładem jest bufale.net, ale artykułów w podobnym tonie na temat pieniędzy przeznaczonych dla imigrantów jest więcej. Weźmy na przykład ten z bloga vivereveneto, gdzie autor jak krowie na rowie tłumaczy, że owych pieniędzy i tak nie można by było wydać w inny sposób, bo mają takie a nie inne przeznaczenie, a mimo to znalazł się komentarz mówiący, że te pieniądze powinny trafić do Włochów.

Kiedyś czytając Lercio, portal porównywalny do naszego Aszdziennika, gdzie każda informacja jest zmyślona (oczywiście dla śmiechu), natknęłam się na artykuł o Kyenge, która proponuje, żeby oddać psy i koty domowe do zjedzenia imigrantom. Jaki szok przeżyłam, widząc w komentarzach, że przez niektórych ten artykuł został wzięty na serio! Wylały się komentarze pokroju „niech wraca do swojego kraju” czy „sprawdźmy czy nie jest toksyczna i dajmy ją do zjedzenia psom i kotom”.

Nawet Crozza sprostował (i wyśmiał) stereotypy krążące na temat imigrantów.  Między innymi te, że są utrzymywani z włoskich pieniędzy, czy że częściej łamią prawo. Wspomina nawet o Salvinim, który wg. Crozzy jedynie na stereotypach na temat imigrantów wybudował swoją karierę. Od 2:40 minuty:

Inne powody rasizmu we Włoszech

W internecie można znaleźć wiele artykułów po angielsku, które traktują problem rasizmu we Włoszech. The Guardian szukając odpowiedzi na pytanie „czemu Włochy są ciągle rasistowskie” wymienia kilka możliwych faktorów. Pierwszym z nich jest campanilismo  czyli przywiązanie Włochów do ich regionu, miasta, wsi, dzielnicy. Przez to zdarza się, że Włosi są wrodzy sami wobec siebie, co dopiero wobec totalnie obcych? Innym faktorem byłby fakt, że poprzez brak przeszłości kolonizacyjnej, do Włoch przybywają ludzie, którzy nie znają ani języka włoskiego ani włoskiej kultury. Wspomina się też, że to może spuścizna po Mussolinim, włoskie poczucie niższości, kryzys ekonomiczny, a może fakt, że wszyscy Włosi jedzą to samo, ubierają się podobnie, piją tę samą kawę i nie ma tam miejsca na ekscentryzm, na inność?

Można jeszcze dodać, że niewielu jest włoskich obywateli o innym kolorze skóry, co podkreśla różnicę między tym co włoskie a co obce z poziomu prawa. Mam tu na myśli ius sanguinis  i problem wielu dzieci imigrantów, którzy czują się Włochami, ale wobec prawa nimi nie są, mimo że we Włoszech się urodzili. To tak zwani giovani di seconda generazione, „młodzi drugiej generacji”, o których problemach możecie posłuchać choćby w filmie 18 ius soli. Swoją drogą pojawiła się szansa, że prawo się zmieni, a urodzeni i wychowani we Włoszech będą mieli jakiekolwiek szanse na otrzymanie obywatelstwa kraju, który uważają za swój dom: projekt nowej ustawy wszedł do Senatu.

foto-500x545To tylko moja próba zrozumienia czy to możliwe, żeby naród, który mamy za taki otwarty, serdeczny i gościnny może wygrać w „konkursie” na najbardziej rasistowski. Ta analiza włoskiej sceny politycznej, wycieczka po internecie w poszukiwaniu społecznej ignorancji i przemyślenie jakie inne faktory mogą dodatkowo wpłynąć na taką wrogą postawę, otwierają nową perspektywę patrzenia na Włochy. Szczególnie teraz, gdy sytuacja ekonomiczna Włoch nie jest najlepsza (w 2014 więcej Włochów wyjechało z kraju niż przybyło imigrantów), ludzie mają tendencję do obarczania winą za ich problemy innych, najlepiej „nie swoich”. Niewiedza i rozpowszechnianie się niezgodnych z prawdą szczegółów może dodatkowo rozbudzić wrogość. Sama już się nie dziwię, że znaleźli się ankietowani, którzy tak a nie inaczej odpowiedzieli na pytania Pew Research Center. A poszukiwanie powodów rasizmu we Włoszech było okazją do pokazania innej twarzy słonecznej Italii i jej gościnnych mieszkańców.


Na koniec chciałabym się podzielić książką, którą ostatnio przeczytałam, to Na południe od Lampedusy. Podróże rozpaczy autorstwa Stefano Liberti. Jest związana z tematem tak i nie- rasizm, który wykryto we wspominanych badaniach nie jest bezpośrednio związany z ostatnimi falami imigracyjnymi (Włosi okazali się wyjątkowo wrodzy również wobec Żydów i Romów). Ale jest to okazja, żeby Was zachęcić do lektury tego ciekawego reportażu, który stara się zrozumieć powody migracji Afrykańczyków, szlaki migracyjne, prawa, którymi się rządzą i mechanizmy.

Ciao!

Mam na imię Natalia.
Nauczę Cię włoskiego w praktyce i bez cenzury!
Dołącz do mojego newslettera i bądź na bieżąco!
.

obserwuj