W tym roku spełniłam swoje małe marzenie podróżnicze: trekking w Dolomitach. Czekałam jakiś czas ze spełnieniem go, bo założyłam, że Dolomity są drogie. Nie pomyliłam się, choć to kwestia perspektywy, dlatego wspominam również o cenach, abyś mogła zaplanować swój wyjazd: bo prędzej czy później MUSISZ to zobaczyć!
Wpis zawiera linki afiliacyjne.
Jak dojechać?
Samochodem
My wybraliśmy samochód, dla wygody poruszania się między górskimi miejscowościami oraz dla wygody, jaką jest zabranie ze sobą całego sprzętu campingowego i trekkingowego. To już któryś raz jak jechaliśmy przez Monachium, tym razem na pierwszy nocleg do Dobbiaco, co z Wrocławia zajęło nam około 11 godzin. Na tej trasie bardzo łatwo jest znaleźć pasażerów na blablacar, z czego chętnie korzystamy.
Samolotem
Dolomity znajdują się na terenie aż trzech regionów: Veneto, Trentino-Alto Adige i Friuli. To oznacza, że mamy potencjalnie większy wybór lotów, z których możemy skorzystać. W praktyce te rejony nie mają jakichś niesamowitych połączeń lotniczych z Polski, ale jeśli uda nam się wylądować w Treviso, Wenecji, Weronie albo w Bergamo, to już mamy względnie niedaleko.
Potem pociągiem staraj się dotrzeć do Dobbiaco albo Calzalo di Cadore. Później szukajcie połączeń autobusowych: z Dobbiaco i z Calzalo di Cadore.
Co można robić? Nasza propozycja
Dzień 1: Z campingu Olympia w Dobbiaco pojechaliśmy do Wąwozu Fanes (Gola di Fanes) na nietrudny, ale piękny spacer i pierwsze vie ferraty wśród wodospadów (Cascate di Fanes).
W tym miejscu po raz pierwszy spróbowaliśmy via ferrata. To był idealny wybór, bo przejścia były krótkie, proste, a przy tym niesamowicie malownicze. Najpierw przeszliśmy prostą, niemal nudną ferratę Lucio Dalaiti, później poszliśmy uroczą ścieżką sentiero dei cayons aż doszliśmy do wodospadu Sbarco de Fanes, pod którym można przejść mini ferratą. Inną ścieżką zeszliśmy do punktu, z którego wyruszyliśmy po pierwszej ferracie i weszliśmy na trzecią, ferratę Giovanni Barbara, która znów przechodzi pod wodospadem. Tę ostatnią można zrobić na samym początku w odwrotnym kierunku i zejść przez Lucio Dalaiti, bo jest taki moment z pionową ścianą z żelazną drabinką, gdzie wszystko może być dodatkowo śliskie, więc może komuś być wygodniej po tym wejść niż zejść.


ferrata Giovanni Barbara
Gdzie najlepiej szukać informacji o trasach?
Dzień 2: Zaparkowaliśmy samochód w Sesto na parkingu val fiscalina i wybraliśmy się w stronę absolutnego symbolu Dolomitów: szczytów Tre Cime di Lavaredo. W planie mieliśmy jeszcze obejście Trzech Szczytów dokoła, ale zameldowanie w schronisku Locatelli było dopiero od 15:00, a do niego kolejka, więc starczyło nam czasu tylko na spacer tam i z powrotem do Malga Langalm.

Swoją drogą Malga Langalm (malga to bacówka) to urocze miejsce, gdzie co prawda nie można spać, ale można dobrze zjeść i napić się lokalnego piwa. Wszystko jest tam organiczne, ręcznie robione albo wniesione na plecach: nie można tam kupić nic, co jest zapakowane (wody w butelce czy czipsów).
Alternatywa: Żeby dostać się do schroniska Locatelli i zobaczyć Tre Cime, można wjechać samochodem do schroniska Auronzo i łatwym spacerkiem dojść do Locatelli. Będzie to kosztowało 30 euro. Można pojechać też autobusem. Jeżeli idziesz od tej strony do schroniska Locatelli, to koniecznie przejdź się też trochę dalej, żeby nie przeoczyć pięknych jeziorek Laghi dei piani.

Laghi dei Piani 
rifugio Locatelli
Dzień 3: Ze schroniska Locatelli ruszyliśmy w stronę schroniska Zsigmondy-Comici przechodząc przez vię ferratę De Luca-Innerkofel na górę Monte Paterno ( 2744 m ), po zejściu ze szczytu objęliśmy Sentiero delle Forcelle, długą piękną ferratę, później „normalną” trasę do schroniska Pian di Cengia aż w końcu do schroniska Comici.
Cała ferrata była dość łatwa, ciekawostką było przejście przez długie tunele z I Wojny Światowej (potrzebna latarka), a widoki są niesamowite.

Alternatywa:
Można równie dobrze przejść z Locatelli przez Pian di Cengia do Comici bez przechodzenia przez ferratę, krótszą drogą.
Spanie w schroniskach
Spaliśmy w schronisku Locatelli i Zsigmondy-Comici.
W obu schroniskach zarezerwowaliśmy miejsce na wiele tygodni przed wyjazdem, bo spodziewałam się tłumów na tydzień po Ferragosto.
Trudno mi powiedzieć, czy było to niezbędne, ale w Locatelli było jeszcze kilka miejsc w naszym pokoju, natomiast mniejsze Comici zdawało się totalnie wypełnione.
W obu schroniskach spaliśmy w wieloosobowym pokoju za około 50/60 euro od osoby. Była to mezza pensione co oznacza, że w cenie była kolacja i śniadanie. Prysznic dodatkowo płatny (w Comici 5 euro / 5 minut).
Oba schroniska są ładne, ale Comici jest szczególnie przytulne. W Locatelli są ciepłe koce, a w Comici ciepłe kołdry, ale obowiązkowo trzeba mieć ze sobą sacco lenzuolo, czyli taki cienki śpiwór-prześcieradło, nazywane w sklepach prześcieradłem albo wkładką do śpiwora.
Poniżej zdjęcia ze schroniska Comici:


Dzień 4: Ze schroniska Comici zeszliśmy z powrotem na parking, co zajęło nam cały dzień: przeszliśmy przez historyczną ferratę o nazwie Strada degli Alpini. Łatwa i dość bezpieczna, oglądając wcześniej zdjęcia i flmy wydawało mi się, że będę się bać, ale nie było czego. Są jednak fragmenty, gdzie nie ma liny do przypięcia się lub chociaż trzymania, a lepiej bym się czuła, gdyby była.
Słownik:
valle – dolina
cima – szczyt
monte – góra
massiccio – masyw
cengia – półka skalna
forcella – przełęcz między sąsiednimi szczytami
passo – przełęcz
ghiaione – piarg
frana – osuwisko
dislivello – różnica poziomów
itinerario – szlak, trasa
sentiero – ścieżka, szlak
avvicinamento – podejście
catena, catena montuosa – łańcuch, pasmo górskie
rifugio – schronisko
salita – wejście
discesa – zejście
Dzień 5: Rozbiliśmy się na pięknym campingu Rocchetta w Cortina d’Ampezzo i dzień piąty poświęciliśmy na odpoczynek od chodzenia, dlatego wsiedliśmy w samochód i zaliczyliśmy Passo Pordoi i Passo Falzarego zataczając panoramiczne koło. W drodze powrotnej odkryliśmy fajny sektor wspinaczkowy przy zamku Castello di Andraz.

Passo Pordoi 
Passo Falzarego
Campingi w Dolomitach
Spaliśmy w namiocie na campingu Olympia w Dobbiaco, oraz w Rocchetta w Cortinie d’Ampezzo.
Ten pierwszy zarezerwowaliśmy wcześniej i był pełen. W drugim nie można było zrobić rezerwacji i nie było problemu z miejscem. Oba ładne i czyste, Rocchetta szczególnie uroczy w dużej mierze zacieniony drzewami. Cena za namiot (podzielona przez dwie osoby) i cena za osobę to było 14 euro w Cortinie i 17 w Dobbiaco za noc.
Airbnb w Dolomitach
Jestem fanką oryginalnych miejsc do spania i na Airbnb poza typowymi górskimi hotelami znajdziesz też chalet. Przykładowe jakie znalazłam:
https://www.airbnb.it/rooms/37392354?source_impression_id=p3_1569318299_LQHJBt7taQ9PmM19
https://www.airbnb.it/rooms/19996025?source_impression_id=p3_1569318291_ORXUNKWQ8xQytZ6O
https://www.airbnb.it/rooms/35852866?source_impression_id=p3_1569318282_Yq853jV6y%2B4C0ZZU
Zarejestruj się przez ten link, aby odebrać pieniądze na pierwszą podróż!

Dzień 6: To miał być dzień wspinaczkowy i w planie były Cinque Torri, ale nie chcieliśmy tam wjeżdżać kolejką, a droga dla samochodów miała być ograniczona czasowo, dlatego zdecydowaliśmy się na dwa sektory przy uroczym Lago di Landro.


Lago di Landro
Bardzo instagramowym miejscem jest Lago di Braies: byłam przekonana, że będę chciała tam pojechać, ale jak się doweidziałam, że są tam tłumy, do tego stopnia, że latem między 10 a 15 droga jest zamknięta dla samochodów osobowych i obowiązuje dzienny limit samochodówek.
Co to jest via ferrata?
Via ferrata to włoska, ale używana na całym świecie nazwa na zabezpieczone stalowymi linami ścieżki górskie. To dosłownie „żelazne drogi”, ponoć w Polsce używa się też terminu „żelazna perć”.
Historia tych dróg w Dolomitach akurat jest często związana z I Wojną Światową. To w tamtym okresie była największa potrzeba tworzenia takich dróg, aby ułatwić żołnierzom przemieszczanie się podczas walk.
Ogólnie w ferracie chodzi o to, że wzdłuż drogi mamy do dyspozycji stalową linę do której się przyczepiamy dla bezpieczeństwa. Zawsze powinniśmy mieć dwa karabinki wpięte w linę, dlatego przepinamy się odpinając najpierw jeden, zapinając go wyżej i wtedy dopinając drugi karabińczyk.

Jak się przygotować do ferraty?
Ferraty mogą być łatwe i mogą być też wymagające fizycznie, mogą też przerażać: dobrze, bo ferraty mogą być niebezpieczne i trzeba bardzo uważać. Wybierając ferratę, warto przeczytać jej opis. Istnieją stopnie trudności, ale zauważyłam, że na wielu stronach, na których szukałam informacji, nie odnoszą się do nich, więc trzeba poszperać.
Do nietrudnych ferrat wystarczy kondycja taka, jaką mamy, żeby pójść na wypad w góry. Przy bardziej stromych podejściach lub zejściach (ciągle mówię o ferratach o niewielkiej trudności) dobrze mieć trochę siły w rękach.
Obowiązkowy jest sprzęt, w który trzeba na początku zainwestować, ja musiałam dokupić tylko lonżę i wzięłam tę najtańszą z Decathlona, którą widzisz na dole: niczego jej nie brakuje, na pierwsze razy jest ok. Również uprząż Simond jest jedną z najtańszych, choć moja z Black Diamond dzisiaj nie kosztuje wiele więcej (teoretycznie mam model wygodny dla kobiet), natomiast kask i rękawiczki mam dokładnie te same co na zdjęciach poniżej.
Podzielcie się Waszymi trasami i wspomnieniami z Dolomitów w komentarzach, niech inni skorzystają! :)
















