Ciao!

Miło Cię poznać!
Mam na imię Natalia,
classe ’89, jak lubią
przedstawiać się Włosi.

Pomagam pasjonat(k)om języka włoskiego

odnaleźć się w nim bezboleśnie tak, żeby jak najszybciej mogli_ły swobodnie rozmawiać z Włochami lub realizować marzenie o karierze we Włoszech, lub po włosku. Wierzę też, że włoskiego uczymy się często dla czystej przyjemności, dlatego uczę włoskiego z radością, w praktyce, kreatywnie i bez cenzury.

Sama włoskiego zaczęłam się uczyć, kiedy miałam lat piętnaście.

Potem przeprowadziłam się do Wrocławia, gdzie zdobyłam licencję na filologowanie po francusku, a później zmagistrowałam się tysiąc kilometrów dalej, w „sikaczu Włoch” – Udine, gdzie mianowano mnie dottore del buco del cul w tłumaczeniu (kombinacja włoski – francuski i włoski – hiszpański).

Założyłam tego bloga z wielu powodów, ale głównie po to, by oderwać się czasem od pracy magisterskiej o Pawiu, którego popuściła Masłowska.

Po półrocznym Erasmusie we Florencji, trzyletnim pobycie w Udine i osłuchaniu się z włoskimi znajomymi z góry i z dołu buta, zauważyłam, jak wiele z tego, co wiem, nigdy nie znalazłabym w podręcznikach.

Dzisiaj uczę moich czytelników włoskiego w praktyce:
takiego, jakim na co dzień posługują się Włosi.

Jestem praktykiem z analitycznym zacięciem. Lubię też tłumaczyć gramatykę jak krowie na rowie: w pewnym sensie mnie ona fascynuje i potrafię bez końca w niej drążyć. Dbam o to, żeby moje materiały i webinary na żywo miały logiczną strukturę.

Mówienie po włosku sprawia mi najzwyklejszą w życiu radość, moje ulubione akcenty to neapolitański i palermiański, choć w domu zaciągam z nutką veneto. Z samych Włoch staram się czerpać to, co mają najlepszego, próbując przy tym nie zwariować.

Spotkajmy się w mediach społecznościowych