Chciałabym się z wami podzielić tym, co mnie wydaje się być MUST DO w Neapolu. Wierzę, że w tych punktach jest zawarta esencja, która początkującym turystom w Neapolu zapewni satysfakcjonujące doświadczenie tego niesamowitego miasta.
Pamiętam, jak to jest nie mieć pojęcia, co powinno się zobaczyć, ani co skosztować w Neapolu. Moje dwa pierwsze wyjazdy do tego miasta nie były czysto turystyczne, i co prawda poznałam tam pierwszą w życiu pizzę, którą byłam w stanie zjeść sama w całości i której smak zwalił mnie z nóg, a znajomi pokazali mi kilka ładnych miejsc, to nie znałam nazw, nie widziałam nawet mapy. Po ostatnich dwóch wizytach poukładałam sobie trochę Neapolu w głowie. Przypomniałam sobie kilka miejsc i smaków, poznałam wiele nowych, zrozumiałam topografię. Nie jestem ekspertem, a moje dzisiejsze propozycje to nie wszystko, co warto. Pisząc te podpunkty wyobrażam sobie turystkę przyjeżdżającą do Neapolu pierwszy raz, na dosłownie kilka dni. Chciałabym, żeby te kilka dni wystarczyły jej na to, żeby móc powiedzieć „byłam w Neapolu”.1. Zjeść dobrą pizzę
Nie wystarczy zjeść pizzę we Włoszech, żeby była pyszna. Zapewne również w samym Neapolu natrafimy na pizze, które stylem odchodzą od tej tradycyjnej, najlepszej. Warto więc również w tej kwestii zapisać sobie kilka adresów i udać się do tej pizzerii, która akurat jest nam po drodze. Moją ulubioną jest Gino Sorbillo na ulicy Tribunali, polecam gorąco także Starita na ulicy Materdei (ale historia, że to tam Sophia Loren przygotowywała tam pizzę w filmie L’oro di Napoli jest ponoć fałszywa). Bardzo dobra też jest w 50 kalò (przez wielu uważana za najlepszą, pizzeria ta jest trochę bardziej chic), w Da Attilio w Quartieri Spagnoli. Osławiona jest także Da Michele, gdzie jednak dostałam pizzę nieprzyjemnie przypaloną od spodu. Myślałam, że to pech, przypadek, ale z komentarzy w sieci wynika, że to zdarza się często. Według najnowszego zestawienia 50 najlepszych włoskich pizzerii* 50 kalò jest na trzecim miejscu, a wszystkie inne wymienione znajdują się w pierwszej dwudziestce. Dwie najlepsze znajdują się w pobliskich miastach Caiazzo i Caserta. Miejcie na uwadze, że w tych miejscach jest niemal zawsze kolejka, najlepiej sprawdzić godziny otwarcia (południowego bądź popołudniowego) i stawić się przed drzwiami na chwilę przed. Jeżeli nie wiecie, jaką pizzę wybrać, wybierzcie Margheritę, ewentualnie droższą wersję z mozzarellą di Bufala. W Da Michele tylko taką będziecie mieć do wyboru. Kosztuje ona zazwyczaj między 4,50 a 6 euro (z Bufalą może być droższa), jest cudowna i każdy zje ją ze smakiem w całości. W tych pizzeriach nie zaznacie sosów, a często nawet nazw, które znamy z pizzerii za granicą (a nawet w innych częściach Włoch). Jeśli macie ochotę na coś wyszukanego, celujcie w te z typowymi, lokalnymi produktami (zazwyczaj jest to wyróżnione w menu). *http://www.repubblica.it/sapori/2018/07/25/news/50_top_pizza_2018_la_classifica-202617326/- Starita
- Sorbillo
- Da Attilio
- Da Michele
2. Poszwędać się po wąskich uliczkach
… i nie dać się przejechać przez motorino. Neapol jest chaotyczny, często brudny, ale w wąskich uliczkach centrum i Quartieri Spagnoli doznacie czegoś wyjątkowego. Poszwędajcie się trochę, uważajcie na przejeżdżające motorini, podpatrzcie co signore wciągają na swoje balkony w wiaderkach na sznurku i zajrzyjcie bardzo dyskretnie przez otwarte drzwi mieszkań, warsztatów i sklepików. Zaglądajcie też w bramy, które często skrywają wspaniałe wille i wejdźcie do przypadkowego kościoła, żeby się ochłodzić i odkryć niesamowitą architekturę i freski. Koniecznie przejdźcie się także przez ulicę Pignasecca na której codziennie odbywa się ogromny targ (ja się na nim czułam jak w ZOO z rybami i owocami morza).3. Odkryć niesamowite murales
Neapol stoi sztuką na murach. Wiele zobaczycie spacerując bez celu, ale wyjątkową galerię spotkacie w dzielnicy Quartieri Spagnoli i Materdei. W Quartieri Spagnoli poza charakterystycznymi onirycznymi postaciami zobaczycie ogromne murale przedstawiające Maradonę i Isidę (oryginalną rzeźbę, „la Pudicizia” zobaczycie w Capella Sansevero). Bardzo znany, ogromny i robiący niesamowite wrażenie mural Maradony znajduje się w nieciekawej i oddalonej od centrum dzielnicy San Giovanni a Teduccio. Jeżeli nie chcecie się tam zapuszczać, to łatwiej będzie znaleźć równie ogromny mural patrona Neapolu San Gennaro (via Duomo), czy graffiti Banksy’ego (piazza Gerolomini).4. Zaznać sztuki
Jeżeli interesujecie się sztuką, to docenicie niewielką galerię (Museo del '900) przy zamku Sant’Elmo z dziełami neapolitańskich artystów, oraz muzeum sztuki współczesnej MADRE. Podobno wspaniałe jest też Museo Archeologico Nazionale di Napoli. Wypełnione sztuką są też stacje neapolitańskiego metra. Mimo że wiele w Neapolu można spokojnie odwiedzić pieszo, to warto odwiedzić choćby stacje Museo, Dante, Università, a na pewno, koniecznie: Toledo. Obleganą nie bez powodu „atrakcją” jest Capella Sansevero. Udajcie się tam w tygodniu. Zostaniecie zbombardowani dziełami sztuki, a szczególna uwaga należy się rzeźbom Cristo Velato i La Pudicizia. Nawet taki laik jak ja zorientuje się, że sposób, w jaki wyrzeźbione zostało prześcieradło spod którego prześwitują kości, mięśnie a nawet żyły, jest nadludzki.5. Zobaczyć Neapol z góry
Neapol widziany od góry jest piękny i bardzo kontrastujący z tym, co widzimy od wewnątrz. Tylko z takiej perspektywy dojrzymy ogrom górującego nad miastem Wezuwiusza i logikę wąskich uliczek. Widzicie tę żyłę rozrywającą miasto? To tak zwana Spaccanapoli, dosłownie „rozbija Neapol”. Piękne panoramy można oglądać z nad Quartieri Spagnoli oraz z dzielnicy Posillipo (trochę oddalona). Z Parco Virgiliano ujrzymy drugą stronę miasta: jego morze i wysepki. Najpełniejszej panoramy doświadczymy z zamku Castel Sant’Elmo, na który wjedziemy kolejką (funicolare).6. Zobaczyć Neapol od dołu
Neapol kryje swoje tajemnice pod ziemią. Musicie koniecznie się udać do podziemnego miasta, Napoli Sotterranea. Tam nie tylko poznacie historię złośliwego neapolitańskiego Munaciello, ale zobaczycie na własne oczy, jak to Neapol został zbudowany warstwowo. To oznacza, że dzisiaj mieszkańcy miasta czasem nie zdają sobie nawet sprawy, że w ich domach skrywają się antyczne mury. Jeśli lubicie mroczne klimaty, to punktem obowiązkowy na mapie powinien być cmentarz Cimitero delle Fontanelle. Wstęp tam jest darmowy, a widoki jednorazowe. Jest to tak naprawdę mały labirynt usłany czaszkami obsypanych pieniążkami przez osoby, które adoptowały tych zapomnianych przez wszystkich zmarłych.7. Odkryć smażoną stronę włoskiej kuchni
Na ostatnim weselu głośno zastanawialiśmy się ze znajomymi, jak to możliwe, że w tak gorącym rejonie przewodnim jedzeniem jest wszystko, co smażone. Nie doszliśmy do żadnej konkluzji, faktem jest, że w Neapolu można zjeść naprawdę ciężko. Spróbujcie smażonej pizzy (pizza fritta) i jej mniejszej, typowo neapolitańskiej odmiany montanara. Fajnym wynalazkiem z kategorii street food jest tzw. cuoppo, czyli papierowy rożek wypełniony czymś smażonym, najczęściej są to owoce morza, albo warzywa. Najlepszy jaki jadłam był w oddalonym nieco od Neapolu, ale przyklejonym do Ercolano, mieście Portici, ale w centrum też spokojnie znajdziecie godne cuoppo. Typowe dla Neapolu, ale znane też bardzo dobrze w Palermo, są crocchè, kulki smażonego ciasta przygotowanego z ziemniaków, jajek, sera i pieprzu, czasami z jakimś dodatkiem sera czy wędliny w środku. Jeśli miałabym powiedzieć co kocham najbardziej po pizzy to byłyby to graffe napoletane (albo cannoli di graffa). To przypominające w smaku pączka krążki smażone na głębokim oleju. Najlepiej smakują świeżutkie, jeszcze gorące. Graffe mają też alternatywną nazwę zeppole di patate, co może być mylące, bo typowa dla Neapolu zeppola di San Giuseppe, nazywane też zeppole napoletane, to coś podobnego do graffe, ale z kremem na wierzchu i trochę innym ciastem.8. Spróbować słodkości
Na śniadanie, albo w przerwie w zwiedzaniu zaserwujcie sobie coś słodkiego. Nie wyjeżdżajcie z Kampanii nie poznawszy smaku sfogliatella i nauczywszy się rozpoznawać wersję riccia od frolla. To słodkie ciastko wypełnione ricottą. Podobno najlepsze serwują w Attanasio na Vico Ferrovia, na prawo od dworca. Jeśli będzie dużo ludzi będziecie musieli w środku znaleźć maszynę do pobierania numerków i poczekać na swoją kolej jak na poczcie albo w urzędzie, w których każdy chciałby bywać codziennie.
Innym obowiązkowym deserem jest zatopiony w alkoholu babà, który zasługuje na uwagę choćby ze względu na swoje polskie korzenie (podobno wymyślił go bezzębny Stanisław Leszczyński).
9. Zrozumieć siłę wulkanu i kruchość życia
Nie można zrozumieć znaczenia Wezuwiusza i wyjątkowości miast, które go otaczają, bez wizyty w Pompejach, albo w Ercolano. Po tym, co tam zobaczymy i czego się dowiemy o dniu erupcji, nie zdołamy pojąć co sprawia, że tylu ludzi spokojnie dziś śpi u stóp wulkanu. Nie pamiętam dokładnie widoku ze szczytu, bo byłam tam dawno temu, ale nie uznałabym tej wizyty jako obowiązkowego punktu wycieczki. Jestem zdania, że Wezuwiusz najlepiej prezentuje się z odległości, w perspektywie przytulonych do niego miast. Urzekł mnie za to pomysł zorganizowanej wycieczki na Wezuwiusza na rowerze elektrycznym. Taką ofertę znalazłam na Aribnb, rejestrując się przez ten link dostaniesz 100 zł do wykorzystania w serwisie.
10. Przespacerować się brzegiem morza
Spacerując brzegiem morza (lungomare) możemy podziwiać Wezuwiusz, przyglądać się kąpiącym się w morzu Neapolitańczykom, zrelaksować się podjadając coś kupionego w kiosku. Napotkamy też aż dwa zamki: Castel dell’Ovo i Castel Nuovo (inaczej Maschio Angioino). Wybierając się w te strony warto przejść przez Gallerię Umberto I oraz plac Piazza del Plebiscito.
https://wloskielove.myspoton.pl/jak-sie-mowi-2/10-cech-dialektu-neapolitanskiego/ https://wloskielove.myspoton.pl/podroze/tanie-wakacje-we-wloszech-14-dni-kampanii-500-euro/Byliście w Neapolu? Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami!
Jeżeli wybieracie się do Neapolu na dłużej, albo po raz kolejny, to mój wpis Wam nie wystarczy. Polecam gorąco bloga Kasi (kawacaffe.pl), która prowadzi osobną serię wpisów „Neapol od podszewki”.




